Grzegorz Lato ocenił szanse Polaków podczas Euro 2020 i zadrwił ostro z Kamila Grosickiego
Grzegorz Lato ocenił szanse Polaków podczas Euro 2020 i zadrwił ostro z Kamila Grosickiego FOT. WOJCIECH SURDZIEL / AGENCJA GAZETA

– Nie wiem, na co czeka Paulo Sousa. Powinien wystawić żelazny skład, dać się poczuć piłkarzom na boisku. Jeżeli czasu niewiele, staje się to szczególnie ważne – ocenił decyzje selekcjonera Paulo Sousy w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" Grzegorz Lato, legendarny napastnik polskiej kadry i król strzelców mundialu w 1974 roku.

REKLAMA
Grzegorz Lato z uwagą śledzi poczynania polskiej kadry, jak sam mówi "na dobre i na złe", oraz jej przygotowania do Euro 2020. Po sparingach z Rosją (1:1) oraz Islandią (2:2) ikona zastanawia się, dlaczego selekcjoner nie postawił na najsilniejszy skład. – To nie jest czas na eksperymenty. Wolałbym, aby w meczach towarzyskich przed Euro reprezentacja Polski grała w najmocniejszym składzie, bez żadnego kombinowania – uważa wybitny przed laty snajper.
Czytaj także:

Lato za Grosickiego w kadrze?

Były prezes PZPN odniósł się też do kwestii powołań i braku Kamila Grosickiego w drużynie narodowej. – Grosicki już zimą dobrze wiedział, co się święci, a jednak nie zmienił klubu. (...) Nie dostał powołania. No jak mógł dostać, jeżeli nie gra w klubie – zastanawiał się Lato.
– Zasłużył sobie na miejsce w kadrze na Euro, bo kiedyś dużo dla niej zrobił? Więc nieskromnie przypomnę, że ja i moi koledzy też coś dla reprezentacji zrobiliśmy, a powołania nie dostaliśmy. Można powołać paru piłkarzy „za zasługi”. Na przykład Włodka Lubańskiego, Janka Domarskiego, albo i mnie. Na emeryturze mamy czas, chętnie się przejedziemy – ostro zażartował z argumentu, którego używali zwolennicy "Grosika".

Z kadrą na dobre i na złe

Jakiego wyniku Biało-Czerwonych spodziewa się ich legenda w Euro 2020? – Ja z kadrą jestem na dobre i na złe, co oczywiście nie oznacza, że zawsze ślepo wierzę w jej sukces. Musimy pokonać Słowację, bo potem czeka nas Hiszpania, a w starciu z takim rywalem lepiej nie być ustawionym pod ścianą – zakończył Grzegorz Lato.
Źródło: "Przegląd Sportowy"
logo