Jacek Sasin po usunięciu z PKO BP Zbigniewa Jagiełły kontynuuje zmiany w banku. Pierwsza próba poukładania zarządu po jego myśli się jednak nie powiodła.
Jacek Sasin po usunięciu z PKO BP Zbigniewa Jagiełły kontynuuje zmiany w banku. Pierwsza próba poukładania zarządu po jego myśli się jednak nie powiodła. Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Gazeta

Minister aktywów państwowych Jacek Sasin tuż po usunięciu z PKO BP Zbigniewa Jagiełły "zabrał się za meblowanie zarządu". Pierwsza próba poukładania nowych kadr nie zakończyła się jednak po jego myśli...

REKLAMA
Jak donosi "Puls Biznesu", resort Jacka Sasina już na pierwszym posiedzeniu nowej rady nadzorczej zabrał się za poukładanie zarządu. Zaledwie dzień po poniedziałkowym walnym, na którym cały zarząd otrzymał absolutorium za 2020 r., zebrała się rada nadzorcza w zmienionym składzie.
Dominik Kaczmarski, nowy człowiek w tym gremium, reprezentujący Ministerstwo Aktywów Państwowych (MAP), złożył wniosek o odwołanie z kierownictwa PKO BP Jakuba Papierskiego. Nieoczekiwanie jednak nie uzyskał poparcia. Wniosek przepadł, a wraz z nim upadł szerszy plan przemeblowania zarządu – relacjonuje "Puls Biznesu".
Według ustaleń dziennika plan MAP na wtorkową radę był taki, że po odwołaniu Jakuba Papierskiego w jego miejsce zostanie wprowadzony Bartosz Drabikowski, menedżer przez lata związany z PKO BP, który w 2017 r. został jednogłośnie zdymisjonowany ze stanowiska dyrektora finansowego. W kierownictwie miał objąć tę samą posadę co przed laty.
– Próba wprowadzenia do zarządu menedżera, którego kilka lat temu rada nadzorcza odwołała ze stanowiska, to jakaś karkołomna operacja – skomentował anonimowo jeden z analityków.
Przypomnijmy, że Rada nadzorcza PKO BP dzień po tym, gdy z państwowym bankiem ostatecznie rozstał się Zbigniew Jagiełło, powołała na stanowisko prezesa Jana Emeryka Rościszewskiego. Nowy prezes uchodzi za protegowanego premiera i ma gwarantować utrzymanie kursu wskazanego przez poprzednika.
Czytaj także:

Jeden z analityków przyznał w rozmowie z "Pulsem Biznesu", że dla zagranicznych inwestorów ruchy kadrowe w PKO BP są kompletnie niezrozumiałe.
– Rozmawiałem z przedstawicielem funduszu inwestycyjnego, który pytał, dlaczego skarb państwa nie obronił Zbigniewa Jagiełły, dobrego prezesa. Był przekonany, że to pozostali akcjonariusze poprzez swoich przedstawicieli w radzie nadzorczej doprowadzili do dymisji. Wyjaśniłem mu, że skarb państwa, mając 30 proc. akcji, obsadza 9 z 11 miejsc w radzie i że to jego reprezentanci zdecydowali o odwołaniu prezesa – ocenił analityk.
logo