
Jeden z kanałów w rosyjskim serwisie Telegram w dalszym ciągu publikuje treści rzekomo pochodzące z prywatnej skrzynki e-mailowej ministra Michała Dworczyka. Tym razem ujawniono szczegóły prywatnej rozmowy, którą szef KPRM miał przeprowadzić z Mateuszem Morawieckim niespełna trzy miesiące temu. Pojawiają się w niej obraźliwe słowa dotyczące posłanki KO.
Michał Dworczyk miał wysłać rzekomego maila do Mateusza Morawieckiego dokładnie 28 marca. Szef KPRM miał w nim podzielić się informacją, którą otrzymał od swojego doradcy. Wynika z niej, że doradca dostał prośbę od posłanki KO Joanny Kluzik-Rostkowskiej o pomoc w sprawie konferencji poświęconej sytuacji na Białorusi.
Treść opublikowanego przez serwis Telegram e-maila
taką wiadomość Michał Dworczyk miał otrzymać od doradcy i przesłać Mateuszowi Morawieckiemu
Na rzekomy wyciek zareagowała już Joanna Kluzik-Rostkowska. Posłanka KO wyjaśniła na Twitterze, na czym polegała jej prośba. Oznajmiła, że chodziło jedynie o napisanie kilku zdań po białorusku na potrzeby promocji wydarzenia w mediach społecznościowych. Uzupełnijmy, że chodzi tu o konferencję zorganizowaną 29 marca przez parlamentarny zespół ds. naprawy Rzeczypospolitej im. Andrzeja Frycza-Modrzewskiego.
Odpowiedź posłanki KO wywołała z kolei dyskusję na inny temat... "Dobrze rozumiem, że premier Morawiecki w korespondencji z ministrem Dworczykiem, dostępnej teraz na rosyjskich serwerach ujawnił, który z polskich dyplomatów jest agentem naszych służb? To są te rzekomo »nieistotne« informacje, o których pisał w oświadczeniu minister Dworczyk?" – zapytał na Twitterze rzecznik PO Jan Grabiec.
"Źle pan rozumiał. W korespondencji, której nawet autentyczności pan nie zweryfikował, nie pada żadne nazwisko. To nazwisko podała na TT pana koleżanka Joanna Kluzik ujawniając personalia. Od razu wykorzystano to w rosyjskim Telegramie. Tak właśnie działają pułapki dezinformacji" – podsumował rzecznik rządu Piotr Müller.
Warto dodać, że portal Niebezpiecznik.pl, analizując opublikowaną rozmowę opisał "niekonsekwencje w znacznikach czasowych wiadomości e-mail". Premier odpisał bowiem na mail ministra o godzinie 21:05, który ten wysłał o... 22:24 tego samego dnia.
Dworczyk o ataku hakerskiem: Część z rzekomych maili została spreparowana
Szef KPRM w piątkowym oświadczeniu dotyczącym hakerskiego ataku poinformował, iż "już dziś wiadomo, że część z ujawnionych informacji i rzekomych maili została spreparowana. Przejęcie części danych z tych skrzynek oraz informacji niezbędnych do logowania zgłosiłem odpowiednim służbom odpowiedzialnym za bezpieczeństwo państwa".
Przypomnijmy, że inne dane, które jak dotąd trafiły do sieci w wyniku włamania hakerskiego na skrzynkę Michała Dworczyka, to prezentacje i komentarze do aktów prawnych, a także CV pułkownika Konrada Korpowskiego. Wyciekł też plik z zestawieniem służb upoważnionych do szczepień, wraz z danymi osób kontaktowych.

