
Nawet przesunięcie wyborów o miesiąc nie pomogło jej w zyskaniu większej sympatii Rzeszowian i wygraniu wyborów. Kandydatka na prezydentkę stolicy Podkarpacia z ramienia PiS musi pogodzić się z gorzkim smakiem porażki po przegranej z Konradem Fijołkiem z opozycji. Na tle wcześniejszych kandydatów PiS z ubiegłych lat wypadła wyjątkowo kiepsko.
REKLAMA
Po raz kolejny walka PiS o obsadzenie "swojego człowieka" na stanowisku prezydenta Rzeszowa zakończyła się niepowodzeniem. To w Ewie Leniart pokładano nadzieje na przerwanie złej passy po 15 latach i objęcie urzędu w podkarpackiej stolicy.
W walce o stanowisko wojewoda wspięła się na wyżyny starań, jednak to Konrad Fijołek okazał się lepszy. Kandydat popierany przez Koalicję Obywatelską, PSL, Lewicę oraz Polskę 2050 zwyciężył wybory już w pierwszej turze znaczną przewagą, uzyskując 56,52 proc. głosów.
Leniart nie dobiła nawet do połowy tego wyniku. Uzyskała 23,62 proc. Na trzecim i czwartym miejscu uplasowali się zaś kolejno prawicowi przedstawiciele tj. Marcin Warchoł (10,72 proc.) i Grzegorz Braun (9,15 proc.).
Porażka Ewy Leniart w Rzeszowie. Wpadła gorzej niż Wojciech Buczak czy Jerzy Cypryś
Przy okazji omawiania niedzielnych wyborów warto przypomnieć sobie, jak wyglądało to ubiegłych latach po stronie kandydatów, których wystawił PiS.Wynik Leniart okazał się bardziej mizerny niż Buczaka czy Cyprysia, ale lepszy niż Andrzeja Szlachty i Mariana Hady. Tadeusz Ferenc przez lata nie dał się pokonać żadnemu z rywali z obozu Jarosława Kaczyńskiego.
