
Pandemia koronawirusa zmieniła świat, w którym żyjemy. Dotyczy to również randkowania – nie będzie już ono takie samo w postpandemicznym świecie. Podczas gdy nie do końca wiemy jeszcze, co się zmieni w tej sferze, to dobrze wiemy, co zmienić się powinno. Oto 7 randkowych idei i zjawisk, za którymi nie będziemy tęsknić.
REKLAMA
1. Stygmatyzacja portali i aplikacji randkowych
Powiedzmy to wprost: bez aplikacji randkowych randkowanie w pandemii (nawet jeśli jedynie wirtualne) praktycznie w ogóle by nie istniało. W czasach, w których osobisty kontakt z drugim człowiekiem jest ograniczony, Tinder jest rycerzem na białym koniu dla wszystkich poszukujących flirtu, przygód czy miłości.Czas, aby aplikacje i portale randkowe przestały być traktowane jako "gorszy sort", a osoby z nich korzystające – wyśmiewane czy zawstydzane. Zwłaszcza że we współczesnym świecie – co wcale po pandemii się nie zmieni – łatwiej spotkać kogoś wirtualnie, niż w realu. Romantykom może się to nie podobać, ale warto spojrzeć na to z innej strony: randkowanie na Tinderze jest świetnym sposobem na wyjście ze strefy komfortu.
2. Presja na znalezienie "tego jedynego"/ "tej jedynej"
"Kiedy znajdziesz sobie kawalera?", "Twojego ślubu już się chyba nie doczekam", "Ta Kaśka to chyba nigdy sobie nikogo nie znajdzie" – tego typu komentarze "życzliwych" wywołują na wielu osób presję, aby (możliwie jak najszybciej) znaleźć miłość. Nie dość, że generuje to ogromny stres i odbija się na naszym poczuciu własnej wartości, to paradoksalnie trudniej znaleźć partnera, gdy maniakalnie się go szuka.Pandemia nauczyła nas, że warto czasem się zatrzymać i zadbać o siebie. Każdy ma inny "timing" i nie musi "nadążać" z miłością za innymi. Pośpiech i presja nie są dobrymi doradcami – jeśli tego pragniemy, miłość w końcu nas znajdzie. Najpierw zatroszczmy się o relację ze sobą, bo ta jest fundamentem zdrowego związku z drugim człowiekiem.
