
Tomasz Hajto w swoim stylu podsumował postawę reprezentacji Polski w meczu ze Słowacją. Oberwało się zwłaszcza Paulo Sousie. – Mam wrażenie, że selekcjoner zmarnował sporo czasu – powiedział portalowi WP SportoweFakty były reprezentant. Mocno skrytykował też występ Grzegorza Krychowiaka.
REKLAMA
Po meczu ze Słowacją Paulo Sousa, który wcześniej miał w Polsce spory kredyt zaufania, znalazł się w ogniu krytyki ze strony kibiców, mediów i ekspertów. Głównym zarzutem wobec Portugalczyka jest to, że przez kilka miesięcy swojej kadencji nie był w stanie ustabilizować składu wyjściowej jedenastki.
– Mam wrażenie, że selekcjoner zmarnował sporo czasu. Wszyscy zawsze narzekają, że przed turniejami brakuje im czasu na zgranie, poszukiwania. Tymczasem Paulo Sousa próbował do końca, zmieniał, żonglował składem, a na koniec wystawił jeszcze inny skład – powiedział serwisowi WP SportoweFakty Tomasz Hajto.
Dodał, że ma spore wątpliwości co do tego, czy Sousa "dobrze rozpoznał potencjał drużyny". – Postanowił grać stylem, który nie jest dopasowany do naszych zawodników – wyjaśnił były piłkarz.
"Owad, który wpadł do słoika z miodem"
Hajto podał też przykłady niezrozumiałych jego zdaniem wyborów personalnych. Jako przykład podał brak Jakuba Modera w pierwszym składzie. – Nie rozumiem też, dlaczego Paulo Sousa nie zdjął Grzegorza Krychowiaka, choć widział, że porusza się on "jak owad, który wpadł do słoika z miodem" – nie gryzł się w język 62-krotny reprezentant Polski.– Krychowiak był w fatalnej dyspozycji fizycznej. Był spóźniony, człapał i Sousa powinien mu podziękować w 45. minucie. Albo i w 30. To są mistrzostwa, nie ma znaczenia, że ktoś się obrazi, liczy się tylko interes drużyny – zaznaczył Hajto.
Wskazał też trzech piłkarzy, do których nie miał zastrzeżeń. Mowa o Kamilu Gliku, Macieju Rybusie – w pierwszej połowie – i Tymoteuszu Puchaczu, który w końcówce dał dobrą zmianę.
Przed turniejem Hajto wywołał spore oburzenie swoją kontrowersyjną wypowiedzią na temat Piotra Zielińskiego, którego skrytykował za to, że wyjechał ze zgrupowania, by być przy narodzinach dziecka. Teraz były reprezentant uściślił, iż nie powiedział tego dokładnie w ten sposób. – Uważam, że mógłby pojechać na dwa dni. Ale pięć to za dużo. W ten sposób burzy się przygotowania do turnieju – doprecyzował Hajto.
Czytaj także: