
– Powinniśmy być dumni z naszych chłopaków. A co do Szwecji, to w tym turnieju nie ma łatwych meczów i ten nie będzie inny – mówi "Przeglądowi Sportowemu" Krzysztof Piątek, snajper Biało-Czerwonych, który przez poważną kontuzję stracił Euro 2020 i poczynania kolegów śledzi przed telewizorem.
REKLAMA
– Mówiłem wam przed meczem, że trzeba wierzyć w tę drużynę. Jest jeden arcyważny punkt i ze Szwedami gramy o awans. Najważniejsze, że pokazaliśmy się z dobrej strony. Mam nadzieję na trzy punkty w kolejnym spotkaniu, dzięki którym będziemy grali dalej – uważa snajper polskiej kadry i Herthy Berlin.
Czytaj także:Mecz z Hiszpanią był dla drużyny przełomowy, Krzysztof Piątek nie stracił wiary w zespół nawet po słabym meczu ze Słowacją. – Powinniśmy być dumni z naszych chłopaków. A co do Szwecji, to w tym turnieju nie ma łatwych meczów i ten nie będzie inny. Francuzi zobaczyli w starciu z Węgrami, że każdy może nawiązać walkę i zdobyć punkty z każdym – uważa "Pjona", oceniając zarazem kolejnego rywala.
Jak wygląda walka o powrót do zdrowia naszego snajpera po poważnej kontuzji? – Trudno się było pozbierać, bo uciekły mi mistrzostwa Europy, na które pracowałem trzy lata, strzelałem gole w eliminacjach, byłem ważną częścią tej drużyny. Dodatkowo trudne było dla mnie to, że nie wiedziałem, jak to wszystko będzie wyglądać – przyznał Krzysztof Piątek.
Teraz przed nim ciężka praca i oczekiwanie na powrót do zdrowia. Być może jesienią znów zobaczymy go w kadrze. – Zaczynam dzień z fizjoterapeutką, która stymuluje tę nogę. Po sesji fizjoterapii przychodzę do siłowni. Muszę też mocno wzmacniać drugą nogę, żeby nie stracić tam mięśni. Później idę do osteopaty, który manualnie rozluźnia punkty, a na koniec ćwiczę na basenie – zakończył nasz napastnik.
Źródło: "Przegląd Sportowy"
