
W szpitalu Latawiec w Świdnicy zmarła ciężarna kobieta. Jak podaje "Gazeta Wrocławska", sprawą zainteresowała się prokuratura. Policja chciała odebrać zwłoki denatki do sekcji, jednak chwilę przed przyjazdem funkcjonariuszy ciało zostało skremowane.
REKLAMA
32-latka w 20. tygodniu ciąży miała zgłosić się do szpitala Latawiec w Świdnicy 13 czerwca z ostrymi bólami. Z relacji świadka, który poinformował dziennikarzy "Faktu", wynika, iż ciężarna miała czekać na pomoc kilka godzin na oddziale ratunkowym. Szpital jednak twierdzi, że udzielił jej pomocy od razu. Wdrożone leczenie nie przyniosło efektu i kobieta zmarła w nocy z 13 na 14 czerwca.
Szpital ani rodzina nie poinformowali Prokuratury Rejonowej w Świdnicy, która o zdarzeniu dowiedziała się z mediów.
– Od razu podjąłem czynności, by zweryfikować to, co przeczytałem. Nie mieliśmy żadnego sygnału o tym, co się wydarzyło. Najczęściej w takich sytuacjach o śmierci zawiadamia rodzina albo szpital. Tym razem tak się nie stało. Ani pogrążeni w rozpaczy bliscy nie złożyli zawiadomienia, ani szpital – przekazał "Gazecie Wrocławskiej" prokurator Marek Rusin.
Prokuratura wszczęła śledztwo, które rozpoczęło się od zabezpieczenia dokumentacji medycznej, przesłuchania świadków oraz bliskich zmarłej. Następnie śledczy chcieli zabezpieczyć ciało do prokuratorskiej sekcji zwłok, jednak spóźnili się o dosłownie minuty.
– (...) ciało zostało wydane rodzinie, a ta oddała je zakładowi pogrzebowemu do kremacji. Policjanci pojechali do tego zakładu, ale tego samego dnia, tuż przed ich wizytą zostało skremowane – poinformował Rusin.
Wyniki prokuratorskiej sekcji w takich sprawach to zazwyczaj jeden z najważniejszych dowodów. Rusin zaznaczył jednak, że brak ciała nie oznacza uniemożliwienia ustalenia przebiegu zdarzeń.
Czytaj także: