naTemat extra

Polskie portrety, czyli Wasze historie o życiu w Polsce

Zadanie było banalnie trudne: znaleźć na ulicy sześć osób, które opowiedzą nam o swoim życiu, marzeniach, pasjach. Ale czy ktoś zechce rozmawiać o sobie z obcymi ludźmi? Okazało się, że tak, a Wasze historie są fascynujące. By nie rozmawiać z samymi warszawiakami, zaczęliśmy od Dworca Centralnego, a potem zahaczyliśmy o Starówkę i Uniwersytet. Oto co usłyszeliśmy.

Natalia. Studentka, która woli być dyplomatką, niż ministrem

W poczekalni na Dworcu Centralnym spotykamy Natalię, zaczytaną studentkę stosunków międzynarodowych. Uczy się w Warszawie - jest na pierwszym roku studiów magisterskich. Ma jeszcze godzinę do odjazdu pociągu, który zabierze ją do Nowego Sącza - to w tych okolicach jest jej dom rodzinny.
Podkreśla, że polityka międzynarodowa to coś, co ją naprawdę fascynuje, a nie po prostu kierunek studiów, który ma dać tytuł magistra. Natalia interesuje się Bliskim Wschodem - w domu napisze referat o Iranie. Temat oczywiście wybrała sobie sama.
Pod Nowym Sączem mieszkają jej rodzice i rodzeństwo - starsza siostra i dwaj młodsi bracia. Ostatnio widuje się z nimi dosyć często, bo w górach ma ortodontę, z którego pomocy obecnie korzysta. Dopiero gdy Natalia się szeroko uśmiecha zauważam, że nosi aparat.
A właśnie uśmiechem reaguje na pytanie, co chciałaby robić w przyszłości. – Chcę być dyplomatką – odpowiada z miejsca. Ambasadorem? Ministrem spraw zagranicznych? Natalia kręci głową. – Kimś, kto ma realny wpływ na “pokój na świecie”, uczestniczy w negocjacjach, nie zajmuje się przecinaniem wstąg i pozowaniem do zdjęć – tłumaczy.
– Chce pani zaprowadzić pokój na Bliskim Wschodzie? – zgaduję. Natalia znowu się uśmiecha, jakby zawstydzona swoim marzeniem.
– Ostatnio wałkujemy na studiach idealizm i realizm jako paradygmat stosunków międzynarodowych. Wspólnie doszliśmy do wniosku, że każdy śmiały, idealistyczny cel wymaga serii realistycznych posunięć - odpowiada dyplomatycznie. – Wierzę, że pokój na Bliskim Wschodzie jest możliwy - mówi Natalia. Po ukończeniu studiów zamierza zostać w Warszawie.

Andrzej. Mężczyzna, który marzy o emeryturze

Pana Andrzeja spotkaliśmy, gdy niespiesznym krokiem zmierzał na peron. Uprzejmie zgodził się na rozmowę, ale opowiadał o sobie krótkimi żołnierskimi, słowami. Pracuje fizycznie w spółce komunalnej.
Ma imponujący staż pracy, ale do wyczekiwanej emerytury ciągle daleko. – Przepracowałem już 42 lata, ale przede mną nadal przynajmniej 5 lat pracy. To trochę niesprawiedliwe, powinno się liczyć to, ile lat przepracowałem, a nie kiedy się urodziłem – mówi.
– Nie cieszę się dobrym zdrowiem, miałem poważne problemy laryngologiczne – zaznacza. – Miałem zabieg, a do Warszawy przyjechałem na badania kontrolne. Na szczęście jestem już wyleczony – mówi. 
Od 10 lat Andrzej jest wdowcem. Ma dwie dorosłe córki - 32 i 30-latkę - które już założyły własne rodziny. Twarz powściągliwego pana Andrzeja rozpromienia się, gdy mówi o dwojgu swoich wnucząt.
– Staram się pomagać córkom. Wspólnie sobie pomagamy. Starsza córka mieszka ze mną, więc przyprowadzam wnuczkę ze szkoły. Pracuję na zmiany, więc mogę po nią przychodzić – opowiada Andrzej. 
I tym optymistycznym akcentem nasza rozmowa się kończy – pan Andrzej daje sobie jeszcze zrobić zdjęcie, a potem szybko idzie na peron, zanim zdążę zapytać w jakiej miejscowości mieszka.

Karolina i Emma. Roześmiane artystki

Jasnowłosą Karolinę i ciemnowłosą Emmę zauważamy na murku przy Pałacu Kultury. Gdy podchodzimy, Karolina kończy dopalać papierosa. Kobiety poznały się w internecie. Karolina pochodzi z Bydgoszczy, a w Warszawie właśnie zaczęła studiować projektowanie graficzne.
Emma mieszka pod Warszawą w Dąbrowie Duże i niedługo skończy liceum w centrum stolicy. Uczęszcza do klasy o profilu psychologiczno-społecznym. Jeszcze nie podjęła decyzji ws. dalszej edukacji, ale kusi ją kariera tatuażystki. Jej koleżanka ma salon piercingu, stąd pomysł. Emma marzy o tym, by kiedyś mieć własne studio tatuażu.
Rodzice Emmy są malarzami - dziewczyna, jedynaczka, mieszka z mamą, która dopinguje ją do rozwijania talentów. Chwali, ale i daje pomocne uwagi, pokazuje, nad czym Emma powinna jeszcze popracować. Karolina jeszcze nie widziała prac Emmy, zobaczy je dopiero wieczorem. – Wtedy będę mogła powiedzieć jak bardzo jest uzdolniona – mówi ze śmiechem Karolina.
Malowanie to dla Emmy potrzeba serca – siada przy sztalugach, gdy czuje taką wewnętrzną potrzebę. To nie jest pasja, której oddaje się według harmonogramu, zwłaszcza że sam dojazd do szkoły i z powrotem zajmuje jej łącznie 3 godziny dziennie. – Niby to tylko 40 kilometrów, ale pociągi jeżdżą jak chcą – wzdycha Emma.
Karolina mieszka jeszcze z rodzicami i bratem, ale wkrótce przeprowadza się do Warszawy. – Już nie mogę się doczekać! – ekscytuje się. – Będzie fajnie – dodaje z uśmiechem.
W swojej małej miejscowości Emma jest kolorowym ptakiem. – Sąsiedzi dziwnie patrzą na mnie i mamę. Jesteśmy inne – mówi. – Chodzi o krótkie włosy, kolczyki? – dopytuję. – Ogólnie o wszystko, włącznie z rozwodem mojej mamy. Mówimy sobie “dzień dobry”, ale to taka ostrożna życzliwość na odległość – mówi Emma. Obie kobiety planują związać swoje życie z Warszawą.

Anna. Matka, która cieszy się, że jej rodzina jest bezpieczna

Na Chmielnej spotykamy młodą kobietę z wózkiem dziecięcym. Okazuje się, że ma na imię Anna. Gdy dowiaduje się, że rozmowa z nią znajdzie się w cyklu “Polskie portrety”, od razu zastrzega, że jest z Ukrainy. To żadna przeszkoda, bo mieszka w Polsce. Nie zorientowaliśmy się, że pochodzi z zagranicy, bo Anna mówi nieskazitelną polszczyzną.
Do Polski przyjechała sześć lat temu. Tu urodziła swoją córeczkę, Mię, która ma polskie obywatelstwo. Teraz Anna jest na urlopie macierzyńskim, ale już w lutym wraca do pracy. Cieszy się z tego, bo – jak podkreśla – lubi pracować.
Anna jest konsultantką IT w branży energetycznej. Czym konkretnie się zajmuje? – Pracuję nad systemem informatycznym, dzięki któremu do każdego z nas na czas trafiają odpowiednie faktury za prąd – tłumaczy kobieta.
Studia skończyła w Kijowie, ale urodziła się w Dniepropietrowsku – trzecim pod względem wielkości mieście Ukrainy znanym z przemysłowego charakteru. Wkrótce po tym, gdy uzyskała dyplom magistra, przeprowadziła się do Warszawy.
– Razem z bratem sprowadziliśmy tu całą naszą rodzinę: rodziców i babcię. Ale babcia nie wytrzymała. Nie chciała się nauczyć języka – wspomina Anna. – Nie chciała, czy nie była w stanie? – dopytuję.
– Nie chciała. Za bardzo tęskniła za Ukrainą. Wróciła do ojczyzny – odpowiada kobieta. Anna bardzo się cieszy, że teraz jej rodzice są bezpieczni w Polsce.

Paweł. Politolog, który woli się przebierać za kata

Na warszawskiej Starówce dostrzegamy mężczyznę w katowskim przebraniu, który stoi na szeroko rozstawionych nogach trzymając w ręce topór. Trudno go nie zauważyć. Okazuje się, że za jego niezwykłym zawodem kryje się... inny niezwykły zawód.
Paweł codziennie dojeżdża do Warszawy z Wołomina. – Kalkulacja jest prosta. Za mieszkanie w Wołominie płacę 1 200 zł, a w Warszawie byłoby to 2 500-3 000 zł – wyjaśnia Paweł. Zresztą gdy nie ma korków, autobus dowozi go z Wołomina do miejsca pracy w pół godziny.
Jak został katem? – Katem jestem doraźnie, bo normalnie występuję jako rycerz. Po prostu dziś nie chciało mi się założyć zbroi – tłumaczy Paweł. Gdy pytam, czy da się wyżyć z rekonstrukcji historycznej, mężczyzna się śmieje. – Gdyby się nie dało, to bym tego nie robił – mówi. Ręce pełne roboty ma latem i zimą – wtedy piętrzą się “zlecenia komercyjne” i “eventy”.
Ma żonę i dwójkę małych dzieci, które zawsze zabiera ze sobą na pokazy. Maluchy mają swoje przebrania, więc z radością towarzyszą tacie.
Zawsze interesował się historią, ale po maturze poszedł na politologię, specjalność “marketing polityczny”. Po studiach jednak szybko okazało się, że to, co pięknie brzmiało w teorii, w praktyce jest dla niego nie do przyjęcia. – Nazwijmy to klauzulą sumienia. Partie od prawa do lewa proponowały mi współpracę, ale ja jestem idealistą. Najchętniej bym ich wszystkich wziął pod ten toporek - żartuje.

Bartłomiej. Student prawa, który nie chce zostawić Polski

Na ulicy Oboźnej spotykamy Bartłomieja - świeżo upieczonego studenta prawa na Uniwersytecie Warszawskim. Wybór kierunku studiów nie nastręczał mu trudności - jego rodzice są prawnikami. Na pytanie, czy mimo to coś go zaskoczyło na studiach, Bartłomiej energicznie kiwa głową. – Tak. To, że jest tak mało nauki. Przynajmniej na razie – mówi z uśmiechem.  
Choć pomysł na życie zaczerpnął od rodziców, to wcale nie jest pewien tego, że będzie pracował w zawodzie, a tym bardziej czy chce być adwokatem, prokuratorem lub sędzią. Bartłomiej podkreśla, że to kwestia dalekiej przyszłości i być może wybierze zupełnie inną branżę. Jaką? – Politykę – odpowiada z uśmiechem.
Wielu jego znajomych z liceum wyemigrowało z Polski do Wielkiej Brytanii, by uczyć się lub pracować za granicą. Utrzymują ze sobą kontakt na Facebooku, ale - zauważa Bartłomiej - to nie jest to samo co wcześniej. Znajomymi w Londynie jeszcze się nie zaaklimatyzowali, na razie narzekają na drożyznę i niewydolną komunikację miejską. Boją się też konsekwencji Brexitu.
Spędza czas na nauce i czytaniu dla przyjemności. Jego ulubionym pisarzem jest Erich Remarque - autor wybitnej powieści “Na Zachodzie bez zmian”. Ceni także Dostojewskiego, ale lubi także czytać książki popularnych autorów współczesnych, takich jak np. mistrz horrorów Stephen King.
Bartłomiej zamierza zostać w kraju, choć nie wyklucza, że na semestr czy dwa wyjedzie studiować za granicę. – Przygoda to jedna rzecz, ale chciałbym się zakorzenić w Polsce - tłumaczy. Mężczyzna odżegnuje się od wielkich słów i patriotycznego patosu – wyjaśnia, że tu jest jego rodzina i przyjaciele, a Polska, a zwłaszcza Warszawa, to miejsce w Europie, w którym warto mieszkać.

Anna Dryjańska
Maciej Stanik





Autorzy artykułu:

Anna Dryjańska

dziennikarka polityczna

Podobają Ci się moje artykuły?
Możesz zostawić napiwek

Teraz możesz docenić pracę dziennikarzy i dziennikarek. Cała kwota trafi do nich. Wraz z napiwkiem możesz przekazać też krótką wiadomość.

Sprawdź, jak to działa

Kwota napiwku

Wiadomość do autora (opcjonalnie)

Twój adres e-mail

Kod BLIK znajdziesz w aplikacji swojego banku