
Jarosław Gowin został w niedziele ponownie wybrany na przewodniczącego Porozumienia. Za kandydaturą wicepremiera opowiedzieli się prawie wszyscy delegaci koalicyjnego ugrupowania.
REKLAMA
26 czerwca rozpoczął się dwudniowy kongres programowy-wyborczy Porozumienia. W sobotę przedstawiono nowy program partii Jarosława Gowina, któremu przyświeca hasło #PolskaOdNowa. Z kolei w niedzielę wybrano nowe władze powstałego cztery lata temu ugrupowania, które wchodzi w skład koalicji rządzącej.
Na prezesa partii po raz kolejny wybrano obecnego lidera Porozumienia Jarosława Gowina. Jak poinformowała rzeczniczka ugrupowania Magdalena Sroka, na wicepremiera zagłosowało 289 delegatów, z kolei trzy osoby były przeciw, a cztery wstrzymały się od głosu.
W swoim wystąpieniu polityk podkreślił, że jest przekonany, że "Polska potrzebuje partii centroprawicowej, prawdziwie patriotycznej, a zarazem partii konsekwentnie progospodarczej, pro samorządowej i proeuropejskiej". – Partii, dla której służba Polakom i państwu jest nieporównanie ważniejsza, niż jakiekolwiek indywidualne interesy jednostek – dodał.
– Polska potrzebuje zjednoczenia, Polska potrzebuje wspólnoty, a nie folwarku politycznego. Potrzebuje jedności, poświęcenia, a nie kumoterstwa. Potrzebuje wspólnoty, mądrości i odwagi. Naszego poświecenia, naszej mądrości, naszej odwagi. Potrzebuje odpowiedzialności za obecne i przyszłe pokolenia i taką wspólnotę wartości i wspólnotę ludzi, którzy konsekwentnie stoją za tymi wartościami widzę na tej sali. Jestem dumny, że mogę być liderem takiej partii – mówił Jarosław Gowin.
"Uratowaliśmy autorytet państwa"
Lider Porozumienia nawiązał również do ostatnich zawirowań w koalicji rządzącej. – Od 6 lat rządzimy Polską w ramach obozu Zjednoczonej Prawicy (…). Te rządy przyniosły naszej ojczyźnie wiele dobrego, opowiadamy się za ich kontynuacją. Oczywiście rządy koalicyjne wymagają od wszystkich partnerów gotowości do kompromisu – powiedział Gowin i zaznaczył: "Są takie sprawy i takie wartości, w których Porozumienie na żadne kompromisy nie pójdzie".Wicepremier nawiązał również do wyborów kopertowych, które miały odbyć się w maju ubiegłego roku, i stwierdził, że to jego dymisja i "niezłomność większości naszych parlamentarzystów (…) uratowały autorytet państwa przed kryzysem, w jakim nieuchronnie byśmy się znaleźli na skutek źle przygotowanych wyborów korespondencyjnych".
Czytaj także: