Pogrzeb rodziców, którzy zginęli w wypadku samochodowym pod Stalową Wolą.
Dziś odbył się pogrzeb rodziców, którzy zginęli w wypadku samochodowym pod Stalową Wolą. Fot. Beata Olejarka / East News

W minioną sobotę na drodze pod Stalową Wolą doszło tragicznego w skutkach do wypadku samochodowego, w którym pijany kierowca zderzył się czołowo z jadącą z naprzeciwka osobówką. W drugim pojeździe jechała Marzena i Mariusz K., a także jeden z ich synków. Przeżyło tylko dziecko. Dziś w rodzinnej wsi odbył się pogrzeb zmarłych rodziców, którzy osierocili Sebastiana, Artura i Norberta.

REKLAMA
W czwartek o godzinie 14 w rodzinnym Przędzelu odbyła się ceremonia pogrzebowa Marzeny i Mariusza K. Jak relacjonował "Super Express", na cmentarzu pojawiło się tłum kilkuset ludzi, wśród którego znajdowali się m.in. sąsiedzi i znajomi ofiar wypadku w Jamnicy.
W homilii wygłoszonej podczas mszy żałobnej padły poruszające słowa. – Takie nieszczęście możne każdego z nas spotkać. Przecież Mariusz z rodziną mógł jechać pięć minut później i żyć. Nie pytajcie mnie, dlaczego tak miało być, bo nie wiem. Nie wiem, jaki jest tego sens. Te trumny w milczeniu krzyczą. Krzyczą o wielkim bólu, który dotyka nas wszystkich – mówił ksiądz odprawiający nabożeństwo.

– To każdego z nas boli. I nikt nie nie jest w stanie tego zrozumieć. Ale gdybyśmy zostali na tej płaszczyźnie, że to boli i ciężko to zrozumieć, to zawsze będzie to tragedia nie do uniesienia. Musimy próbować patrzeć z nadzieją – dodał duchowny.

Wypadek pod Stalową Wolą.

Czytaj także:
Przypomnijmy, że w sobotę 3 lipca pijany kierowca doprowadził do zderzenia czołowego z jadącą z naprzeciwka inną osobówką. Do zdarzenia doszło niedaleko Stalowej Woli. Zginęło małżeństwo podróżujące tym drugim pojazdem, przeżył tylko ich niespełna 3-letni syn.
Niedługo po zdarzeniu policja ustaliła, że kierowca pierwszego auta w niebezpieczny sposób wykonywał manewr wyprzedzania na drodze wojewódzkiej nr 871 Stalowa Wola - Tarnobrzeg. Później okazało się, że mężczyzna prowadził pod wpływem alkoholu.
W poniedziałek 5 lipca 37-latek został przesłuchany. Nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień.
Czytaj także:

Posłuchaj "naTemat codziennie". Skrót dnia w mniej niż 5 minut