Makieta powstającego w Zabrzu stadionu, na którym swoje mecze ma rozgrywać zabrzański Górnik.
Makieta powstającego w Zabrzu stadionu, na którym swoje mecze ma rozgrywać zabrzański Górnik. Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta

Już wkrótce nie tylko Warszawa, Poznań, Gdańsk i Wrocław będą mogły pochwalić się dużymi, nowoczesnymi stadionami. W ich ślady poszło także wiele innych miast. Pytanie tylko, czy kosztujące krocie areny sportowe będą w stanie na siebie zarobić?

REKLAMA
Nie tylko miasta, które gościły u siebie EURO 2012, ale także Lublin, Łódź, Bielsko-Biała, Białystok, Stalowa Wola, Zabrze oraz kilkanaście innych miejscowości już wkrótce będzie mieć duże, nowoczesne areny sportowe. W większej części będą to obiekty piłkarskie i żużlowe. Niestety, nie we wszystkich miejscowościach samorządowcy zdają się mieć opracowany z góry plan tego, jak stadiony będą się utrzymywać – pisze portal Forsal.pl.
Forsal.pl

Samorządy zachłyśnięte medialnym sukcesem Euro 2012 pompują miliony w obiekty, nie zważając na to, że mogą się one dla nich stać finansową kulą u nogi. Dowodów dostarczają już wybudowane obiekty. Koncert grupy Queen i turniej Polish Masters we Wrocławiu przyniosły miastu straty – łącznie 10 mln zł. Prawdopodobnie finansową klapą był też występ Jennifer Lopez na gdańskiej PGE Arenie – było 25 tys. widzów, podczas gdy na samych trybunach jest 43 tys. krzesełek. CZYTAJ WIĘCEJ


Trzeba pamiętać, że realizowane z rozmachem inwestycje nie należą do tanich. Jak informuje Forsal.pl, zabrzański stadion kosztować będzie 265 mln zł., białostocki – 256 ml zł., a łódzki – 218 mln zł. Mimo że samorządowcy pozostają optymistami, cytowani przez portal eksperci mówią o możliwych problemach z utrzymaniem obiektów.
Forsal.pl

– Na pewno miasta takie jak Zabrze będą miały problem z zapełnieniem trybun. Przecież nawet stadion miejski we Wrocławiu ma kłopot z wypełnieniem na poziomie 40 proc., a stadion Legii, bodaj najmodniejszego klubu w Polsce, bardzo rzadko zbliża się do 100 proc. – twierdzi Marcin Diakonowicz, ekspert z firmy doradczej Deloitte.


Więcej na Forsal.pl