W Niemczech, Belgii i Holandii trwa walka z katastrofalnymi powodziami.
W Niemczech, Belgii i Holandii trwa walka z katastrofalnymi powodziami. Fot. BRUNO FAHY/AFP/East News
Reklama.
Z oficjalnych danych służb wynika, że tylko w Niemczech zginęło 58 osób. Większość zgonów odnotowano w krajach związkowych Nadrenia Północna-Westfalia i Nadrenia-Palatynat. Kilkadziesiąt osób uznano za zaginione.

Powódź sparaliżowała transport w regionie, który leży w pobliżu granic z Belgią, Luksemburgiem, Francją i Holandią. Są przerwy w dostawie prądu, a część miejscowości jest odciętych od świata. Do wielu z nich można dotrzeć jedynie śmigłowcem albo łodzią.
W niektóre nagrania pokazujące skalę zniszczeń aż trudno uwierzyć. Na jednym z nich widać, jak jedna z ulic zamieniła się w rwącą rzekę, która porywała wszystko na swojej drodze.
Angela Merkel w związku z tragiczną sytuacją nie ukrywała, że jest zszokowana. Kanclerz Niemiec zabrała głos w Waszyngtonie przed spotkaniem z prezydentem USA Joe Bidenem.
– Moje myśli są z wami i możecie wierzyć, że wszystkie siły naszego rządu – federalne, regionalne i wspólnotowe – wspólnie zrobią wszystko w najtrudniejszych warunkach, by ratować życie, łagodzić niebezpieczeństwa i cierpienia – powiedziała Merkel.
Niestety, katastrofalne w skutkach powodzie, to problem nie tylko w Niemczech. Co najmniej sześć osób zginęło w Belgii, a sytuacja staje się coraz trudniejsza.
Burmistrz Liege nakazała mieszkańcom opuścić miasto – chodzi o 200 tys. osób. Ci, którzy nie mogą wyjechać, mają schronić się na wyższych piętrach budynków. Podobną decyzję wydały władze Namur w środkowej części kraju.
Walka z powodzią trwa także w Holandii i Szwajcarii. Co gorsze, prognozy pogody nie wskazują na to, by miało przestać padać. Już na noc z czwartku na piątek przewidywano kolejne obfite ulewy.
Czytaj także:

Posłuchaj "naTemat codziennie". Skrót dnia w mniej niż 5 minut