Mężczyźni w Polsce – przemoc domowa
Może, zamiast ciągle czepiać się kobiet, zająć się problemami, które w większości powodują mężczyźni? Fot. Piotr Skornicki / Agencja Gazeta

"Cnoty niewieście", "zepsucie duchowe kobiet" i „ideologia LGBT” – tym zajmuje się dzisiaj polski rząd. Podczas gdy władze regularnie biorą życie kobiet i mniejszości pod swoją obyczajową lupę, to mężczyźni mają pod tym względem godny pozazdroszczenia spokój. A że to oni są w większości sprawcami przemocy seksualnej i domowej? Nieważne. Wszystkiemu i tak winne są kobiety i to Polki trzeba "wychować". Drodzy rządzący, może czas w końcu zająć się facetami? Niespodzianka: wcale nie żyjemy w kraju idealnych mężczyzn.

REKLAMA
Statystyki niestety nie kłamią. Przemoc seksualna i domowa w Polsce to cicha epidemia, z którą walka jest nierówna i krwawa. W listopadzie 2019 roku Fundacja Autonomia, organizatorka kampanii "16 Dni Akcji Przeciw Przemocy ze względu na Płeć", alarmowała, że co czwarta kobieta w Polsce została pokrzywdzona w wyniku gwałtu, co dziesiąta nastolatka została wykorzystana seksualnie, a co druga polska studentka doświadczyła molestowania seksualnego. 27 procent Polek w wieku 13-18 lat ma za sobą obciążające doświadczenie seksualne. Chłopców o takich przeżyciach jest dwa razy mniej.
A przemoc domowa? Tutaj również sytuacja jest dramatyczna. Centrum Praw Kobiet podaje na podstawie danych z 2016 roku, że "każdego tygodnia w Polsce z powodu przemocy domowej giną trzy kobiety".
"Rocznie śmiertelnych ofiar agresji w rodzinie jest około pół tysiąca. Nieco ponad 80 tys. kobiet ma odwagę powiadomić służby o tym, że są maltretowane, wyzywane, bite i upokarzane przez najbliższych członków rodziny. Reszta woli milczeć i godzi się z tym, co je spotyka. Szacuje się, że ofiar przemocy w rodzinie jest około 100 tys. rocznie" – informuje.
Owszem, wśród nich są mężczyźni, ale jest ich znacznie mniej, o czym w marcu tego informował Rzecznik Praw Obywatelskich. "Nie negując, że sprawczyniami przemocy domowej i przemocy w bliskich związkach są także kobiety, nie można nie zauważać, że to negatywne zjawisko w nieproporcjonalnie większym stopniu dotyka właśnie ich" – pisał Adam Bodnar do pełnomocniczki rządu ds. równego traktowania Anny Schmidt w interwencji dotyczącej nieprzyjęcia Krajowego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie na 2021 r.
Rzecznik Praw Obywatelskich
https://bip.brpo.gov.pl/pl/content/rpo-przemoc-w-rodzinie-dotyka-glownie-kobiet-nie-ma-rzadowego-programu-przeciwdzialania

Według danych statystycznych zdecydowaną większość osób dotkniętych przemocą w rodzinie, których ogólna liczba w 2019 r. wyniosła 227 826, stanowiły kobiety (124 382 w porównaniu do 39 625 mężczyzn i 63 819 dzieci). Wśród zatrzymanych sprawców zdecydowaną większość stanowili mężczyźni (16 647 w porównaniu do 606 kobiet).

Te smutne statystyki nie pozostawiają wątpliwości, że mężczyźni potrafią zgotować kobietom piekło. Zakopane gardzi ustawą o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie (bo, jak pisała Daria Różańska-Danisz w naTemat, "jak się kobiety nie bije, to jej wątroba gnije"), ofiary gwałtów słyszą, że same są sobie winne, konwencja stambulska jest "niebezpieczna", a tymczasem władze w Polsce zajmują się... zaostrzeniem prawa aborcyjnego i cnotami niewieścimi. Prawdziwie "palące" problemy.

Polki trzeba wychować

Ale kogo obchodzi przemoc i społeczna znieczulica (w 2021 roku w Polsce wciąż policja pogardliwie traktuje osoby, które zgłaszają przypadek gwałtu na posterunku). To z kobietami jest problem. To Polki trzeba wychować, żeby nie wracały nocami do domów, nie piły za dużo alkoholu i nie nosiły zbyt kusych sukienek. Nie prowokowały, nie podskakiwały i nie przesalały zupy.
– Dziś obserwujemy w kulturze bardzo niebezpieczne zjawisko moralne, także religijne, pewnego zepsucia duchowego kobiety polegającego na rozbudzeniu w kobiecie pychy, która się przejawia próżnością, zainteresowaniem wyłącznie sobą, egotyzmem, zwalczaniem obiektywnego porządku na rzecz widzenia siebie. Jeśli takie postawy się upowszechnią, to jednocześnie zabija się rodzinę, zamyka się na płodność – grzmiał niedawno dr Paweł Skrzydlewski, doradca ministra edukacji Przemysława Czarnka.
Czytaj także:
Oto według władz najpoważniejszy społeczny problem – kobiety. Wróg publiczny numer jeden. Cały czas jest z nami coś nie tak. Trzeba nas utemperować i nasłać na nas policyjne oddziały, gdy wychodzimy na ulice w obronie własnych praw. Mężczyźni pouczają nas z ambon, telewizji i sejmowej mównicy oraz uczą nas jak żyć, mimo że kobietami nigdy nie byli.

Ponury sen "katolickich dziadów"

Bardzo chcą nas ujarzmić, ale wciąż nie chcemy się dać. Chociażby, we wtorek Ogólnopolski Strajk Kobiet z przekornym hasłem #GruntujemyCnotyNiewieście protestował przed siedzibą Ministerstwa Edukacji i Nauki, ale również kuratoriami i szkołami w całej Polsce. "Wasz ponury sen o średniowieczu, katolickie dziady, się nie spełni" – pomstowały wcześniej liderki, które sprzeciwiały się narzucaniu uczennicom, uczniom i rodzicom prawicowej ideologii.
Owe "dziady" wciąż się jeszcze trzymają. Mimo że na środę wieczorem zapowiedziano w Sejmie głosowanie w sprawie wotum nieufności wobec ministerstwa edukacji Przemysława Czarnka, to wszystko wskazuje na to, że na niewiele się to zda. Kobiety jednak nie składają metaforycznych parasolek. Walczą nadal.
Tymczasem mężczyźni mają spokój. Nikt nie grzmi w kościołach i politycznych wiecach, że w 2019 roku sprawcami przemocy w rodzinie było 16 647 Polaków (i 606 kobiet). Nikt nie poucza ich, żeby nie molestowali, gwałcili i molestowali. Nikt nie kontroluje ich ciał i nie mówi o ich "cnotach". To dziewczynki uczy się, żeby uważały na chłopców – chłopcom nie wpaja się, że przemoc jest zła. Przecież to "leży w ich naturze".
Wniosek? Żyjemy w kraju idealnych mężczyzn i zepsutych kobiet. Ale ile można? Drogie władze, zejdźcie z nas. Przestańcie nas kontrolować, wychowywać i zawracać nam głowę XIX-wiecznymi konstruktami. Macie poważniejsze problemy i może w końcu warto zająć się ich głównymi sprawcami? Polskimi mężczyznami "bez skazy".

Posłuchaj "naTemat codziennie". Skrót dnia w mniej niż 5 minut