Paweł Pawłowski wskazuje Biało-Czerwonym drogę do ćwierćfinału igrzysk, ale łatwo nie będzie
Paweł Pawłowski wskazuje Biało-Czerwonym drogę do ćwierćfinału igrzysk, ale łatwo nie będzie Fot. FIBA

Raz zwycięstwo, raz porażka. Polscy koszykarze wciąż zaskakują w turnieju drużyn 3x3 i meczem z Holandią chcieli zmazać plamę z końcówki meczu z Chinami. Nie udało się, Biało-Czerwoni przegrali z Pomarańczowymi 20:22 po dogrywce i we wtorek z Belgią będą walczyć o awans do ćwierćfinału. Porażka wyeliminuje nas z turnieju.

REKLAMA
Polscy koszykarze w turnieju olimpijskim w Tokio to raz Dr Jekyll, a innym razem Mr Hyde. Grają czasami naprawdę znakomicie, a czasem nie są sobą i spisują się fatalnie. Tak było w sobotę, tak było w niedzielę i trzeciego dnia rywalizacji układało się podobnie. O tym, jak przegrali z Chinami (19:21), będzie się mówić jeszcze długo po igrzyskach. Ale nie było czasu rozważać porażki, trzeba być ograć Holandię, by zbliżyć się do ćwierćfinału.

Początek starcia był dla naszej drużyny dość dobry, graliśmy zespołowo i po trójkowej akcji było 2:0 dla naszych. Świetnie nasz zespół grał w defensywie, trafiał w kontrze i szybko prowadził 4:1. Ale Oranje zaraz podkręcili tempo, korzystali z naszych niecelnych rzutów i doprowadzili do remisu 4:4. Starcie było bardzo wyrównane, ciężko się zdobywa punkty, defensywa dominowała.
Michael Hicks unikał indywidualnej gry, którą ściągnął na siebie gromy, ale jego koledzy nie byli tak skuteczni i ofensywni, jak tego wymagała sytuacja. Niestety Oranje trafili z dystansu i zrobiło się 8:5, Polska musiała odrabiać straty. Hicks trafił z dystansu, już było 8:9, ale Przemysław Zamojski sfaulował Rossa Bekkeringa i po dwóch wolnych przegrywaliśmy 8:11.

Decydujące chwile przyniosły pościg naszej drużyny za rywalami (8:13) i kolejne udane rzuty Polaków. Zrobiło się 10:13, brakowało niewiele do Pomarańczowych, ale znów graliśmy zbyt egoistycznie, a bez współpracy w ataku wygrana pozostawała w sferze marzeń. Rywale zacięli się w ofensywie, nasi krok po kroku odrabiali straty, by po wolnych Pawła Pawłowskiego być o punkt od rywali (12:13).
Na dwie minuty przed końcem gry Oranje prowadzili 15:12, dwa razy trafił jednak Paweł Pawłowski i był remis 15:15. Po chwili Michael Hicks rzutem z dystansu dał nam prowadzenie 17:16. Po chwili świetnie podał do Przemysława Zamojskiego (19:17), by zakończyć końcówkę celnym rzutem i doprowadzić po wielkich emocjach do dogrywki (20:20).

Holandia w doliczonym czasie gry trafiła jako pierwsza, Pomarańczowi zdążyli z akcją w ostatniej sekundzie i prowadzili 21:20. Co gorsza, nasi zaraz stracili piłkę, każdy kolejny rzut oznaczał porażkę i tak też się stało. Oranje ograli nasz zespół 22:20, zrobili ważny krok w stronę półfinału. W ostatnim meczu fazy grupowej igrzysk olimpijskich Polacy stawią we wtorek czoła Belgii. Ten mecz zadecyduje o tym, czy nasz zespół awansuje do ćwierćfinału i z której pozycji w stawce. Początek emocji o godzinie 7:40 czasu polskiego.
Polska - Holandia 20:22, po dogrywce
Czytaj także:

Posłuchaj "naTemat codziennie". Skrót dnia w mniej niż 5 minut