
Przypadek biskupa Piotra Jareckiego to tylko jeden z wielu dowodów na to, że część księży ma problem z alkoholem. Pod względem uzależnień znajdują się w grupie podwyższonego ryzyka, tyle że nikt głośno o tym nie mówi, bo Kościół uczynił z alkoholizmu temat tabu.
Wypadek biskupa Jareckiego, który uderzył samochodem w latarnię mając we krwi 2,6 promila alkoholu, zwrócił uwagę na problem uzależnień wśród księży. Jak przypomina dziś "Rzeczpospolita", to nie pierwszy hierarcha, który po alkoholu wsiadł za kółko. W 2003 roku wypadek spowodował nieżyjący już biskup elbląski Andrzej Śliwiński. Ucierpiały w nim dwie osoby, a biskup Śliwiński w konsekwencji złożył rezygnację.
"Rzeczpospolita"
Zobacz też: Biskup Piotr Jarecki usłyszał zarzuty za wypadek po pijanemu. Chce dobrowolnie poddać się karze
Jak mówi cytowany przez "Rz" anonimowy ksiądz, na sprawę bp. Jareckiego trzeba spojrzeć jako na szansę, a nie porażkę. Problem alkoholizmu w Kościele jest bowiem zbyt poważny, by, tak jak dotychczas, zbywać go milczeniem. Samotność, brak zrozumienia przełożonych, presja w parafii – to wszystko sprawia, że ksiądz jest bardziej narażony na uzależnienie.
Stanisław Zasada
autor książki „Wyznania księży alkoholików"
Czy Kościół po przypadku biskupa Jareckiego poważnie potraktuje problem alkoholizmu? Można mieć wątpliwości. Jak zwracają uwagę psychologowie, jest zamkniętą grupą, w której robi się wszystko, by nie wynosić kłopotów na zewnątrz.
Źródło: "Rzeczpospolita"
