
Sekretarz obrony USA ostrzega, że cyberatak grupy ekstremistów może być równie dotkliwy jak zamach na World Trade Center z 11 września 2001 roku. Przed cyberterroryzmem ostrzegają też ONZ i Unia Europejska. Wszyscy podają dane, według których z roku na rok liczba ataków z wykorzystaniem internetu rośnie o kilkadziesiąt procent.
Komisja Europejska informuje, że w 2011 roku liczba cyberataków w Unii Europejskiej wzrosła o 36 proc. Terroryzmowi w internecie poświęcona jest także spora część opublikowanego we wtorek raportu Biura Narodów Zjednoczonych ds. Narkotyków i Przestępczości. Biuro stawia tezę, że internet jest dziś dla terrorystów doskonałym polem do działania. W sieci odbywają się szkolenia ekstremistów, prowadzona jest komunikacja i działalność propagandowa, a w końcu także zbiórka finansów na działalność terrorystyczną. Czytaj także: "Czysty Internet" – Unia chce cenzury internetu bez żadnej kontroli
"Gazeta Wyborcza"
Leon Panetta, sekretarz obrony USA, w ubiegłym tygodniu zaskoczył wszystkich pesymistyczną wizją rozwoju cyberterroryzmu. "Grupa terrorystyczna może wykoleić pociąg pasażerski lub wypełniony śmiertelnie groźnymi chemikaliami. Może zatruć zasoby wody pitnej w dużych miastach lub odłączyć elektrownie zasilające znaczną część kraju" – stwierdził, odnosząc się do internetowej aktywności ekstremistów. Czytaj także: Kto zostaje żywą bombą? "To kwestia prania mózgu lub ideologii" [wywiad]
Próbkę możliwości cyberataku dał dwa lata temu "Stuxnet", robak wypuszczony przez USA i Izrael do komputerów sterujących fabryką wzbogacania uranu w Iranie. Robak szybko wykradł dane i zakłócił działanie fabryki. Jak twierdzą eksperci, prędzej czy później takie robaki zaczną powstawać na zlecenie terrorystów.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
