
– Trzeba dowiosłować do brzegu, czyli do ćwierćfinału, a potem wszystkie ręce na pokład i wszyscy do dział – analizuje w rozmowie z naTemat sytuację polskich siatkarzy w turnieju olimpijskim w Tokio Sebastian Świderski, wybitny przed laty reprezentant i dwukrotny olimpijczyk. W rozmowie wskazał też na mankamenty w grze polskiej drużyny.
REKLAMA
Polscy siatkarze w piątek ograli Japonię w trzech setach i są o krok od wygranej w grupie A turnieju olimpijskiego. – Poszło tak szybko, że chyba szkoda było wstawać (śmiech). Dobrze zagrali nasi siatkarze, ale martwią mnie proste błędy w niektórych akcjach. Z Japonią uszło nam to na sucho, ale z siatkarskimi tuzami nie może to mieć miejsca – zwrócił uwagę Sebastian Świderski.
– Prosta wystawa za antenkę, niedokładne dogranie Pawła Zatorskiego w końcówce seta, piłka która spadła między Bartka Kurka i Fabiana Drzyzgę. Japonia nam to wybaczyła, mocniejsi na pewno tego nie wybaczą – przestrzegł nasz rozmówca analizując grę Biało-Czerwonych.
Czytaj także:– Zwycięzców się nie sądzi, ale wiemy doskonale, że to jest taki etap, gdzie trzeba dowiosłować do brzegu, czyli do ćwierćfinału. I najlepiej jak najmniejszym nakładem sił, bez żadnych kontuzji. To ćwierćfinał będzie najważniejszy, ale z kim go zagramy? Tego szybko się nie dowiemy, bo takie zamieszanie się zrobiło w tej drugiej grupie, że cztery zespoły wciąż walczą o trzy miejsca i nie wiemy do końca, kto na którym skończy – uważa wybitny przed laty reprezentant Polski i dwukrotny olimpijczyk.
Co zatem przed ćwierćfinałem mogą jeszcze zrobić nasi siatkarze? – Popełniamy błędy w elementach, które są dość proste i które możemy łatwo wyeliminować, to jest kwestia ilości powtórzeń na treningu. Nie ma czasu na rewolucję czy opracowanie nowych zagrań i taktyki. To nie ten czas i nie to miejsce, musimy bazować na tym, co zostało wypracowane wcześniej. Dogranie, wystawa, piłka sytuacyjna - to są rzeczy, które trzeba poprawić treningiem. Odbić 20-30 razy piłkę i popracować, żeby wyczucie piłki wróciło – uważa Świderski.
A jak podoba mu się gra bez kapitana Michała Kubiaka, który leczy uraz? – Energia w naszej drużynie jest na tyle duża, że mamy na parkiecie mieszankę wybuchową. Kurka, Śliwkę czy kapitalnie dysponowanego Leona. Ale oczywiście miejsce kapitana jest na boisku i wszyscy na niego czekamy – przyznał.
– Dajmy mu jednak dojść do pełnej dyspozycji, bo widać było w meczu z Wenezuelą, że nie był jeszcze gotowy do gry na sto procent. Jeśli nie pomoże nam na boisku, to na pewno przyda się drużynie z boku boiska. Znając Michała, on zaciśnie zęby i będzie normalnie funkcjonował w tych najważniejszych meczach – zapewnia Sebastian Świderski.
Były siatkarz jest od kilku lat prezesem Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, a czołową postacią klubu jest Aleksander Śliwka, obecnie siatkarz pierwszego składu polskiej kadry. – Olek udowadnia, że jest w tej reprezentacji zawodnikiem pełnowartościowym. Zresztą w klubie nie raz to udowodnił, nie tylko w ostatnim sezonie. Jest zawodnikiem dużo bardziej technicznym, niż fizycznym. Jest defensywnym przyjmującym, odpowiada bardziej za przyjęcie i obronę, ale w tej reprezentacji bardzo dobrze się wkomponował i razem z Wilfredo Leonem dobrze się uzupełniają na parkiecie – zakończył Sebastian Świderski.
Czytaj także: