
Publicysta Wojciech Maziarski pisze, że najwyższy czas rozliczyć PiS z ofiar śmiertelnych za jego rządów i punktuje czasy "świetności' IV RP. Jeżeli ktoś nie wie o czym mowa, to Maziarski przypomina i na łamach "Gazety Wyborczej" wylicza kto, gdzie, kiedy i przez kogo zginął. Spokojnie, to tylko taka konwencja zapożyczona od prawicowych dziennikarzy.
Maziarski zaczyna od przypomnienia katastrofy w Katowicach z 2006 roku, kiedy to runął dach hali, w której odbywała się wystawa gołębi. Bilans: 65 ofiar śmiertelnych, a jak pisze publicysta "przyczyną były zaniedbania władz, które wolały polować na agentów".
Dalej publicysta wymienia katastrofę autobusu we Francji, w której zginęło 26 osób, a także tragedię w kopalni Halemba, gdzie życie straciły 23 osoby.
Maziarski kończy wyjaśniając, że taka, a nie inna forma felietonu to przykład wzięty od prawicowych dziennikarzy, którzy "walą w rząd dachem stadionu i katastrofami kolejowymi".
Cały komentarz przeczytasz w "Gazecie Wyborczej".
