
Publicysta Wojciech Maziarski pisze, że najwyższy czas rozliczyć PiS z ofiar śmiertelnych za jego rządów i punktuje czasy "świetności' IV RP. Jeżeli ktoś nie wie o czym mowa, to Maziarski przypomina i na łamach "Gazety Wyborczej" wylicza kto, gdzie, kiedy i przez kogo zginął. Spokojnie, to tylko taka konwencja zapożyczona od prawicowych dziennikarzy.
Pozostaje pytanie o przesadną, zbyt ostentacyjną skalę tych wizyt na miejscu tragedii. Czy miały one odwrócić uwagę opinii publicznej. Chodziło o to, by Polacy nie zadawali pytania kto ponosi winę za śmierć 65 osób. CZYTAJ WIĘCEJ
Dalej publicysta wymienia katastrofę autobusu we Francji, w której zginęło 26 osób, a także tragedię w kopalni Halemba, gdzie życie straciły 23 osoby.
Państwo zawiodło, bo ludzie pod rządami PiS ginęli tam, gdzie mieli prawo czuć się bezpiecznie. Ja też zawiodłem. Mogłem to wszystko napisać już w 2005 roku, a nie dziś.
Maziarski kończy wyjaśniając, że taka, a nie inna forma felietonu to przykład wzięty od prawicowych dziennikarzy, którzy "walą w rząd dachem stadionu i katastrofami kolejowymi".
Uważni czytelnicy zapewne odnajdą w powyższym tekście liczne zapożyczenia z twórczości Rafała Ziemkiewicza i autorów portalu wPolityce.pl. Nie wypieram się tego. To żaden wstyd uczyć się od najlepszych CZYTAJ WIĘCEJ
Cały komentarz przeczytasz w "Gazecie Wyborczej".

