
Do Polski dotarło już w sumie 50 mln dawek szczepionek na covid-19. W pełni zaszczepiono nimi już prawie 18 mln Polaków. Niepokojące jest jednak to, że tempo szczepień spada, a rośnie natomiast liczba utylizowanych preparatów.
REKLAMA
Jak już wcześniej pisaliśmy w naTemat.pl tempo, w którym wzrasta liczba utylizowanych szczepionek na covid-19 jest coraz większe, a ostatnio jeszcze bardziej przyspieszyło. Dzieje się tak, ponieważ jest coraz mniej chętnych, a dostawy preparatów są stałe.
Rząd informuje, że tylko w ciągu dwóch tygodni pomiędzy 13 a 27 lipca w punktach szczepień zutylizowano 88 tys. dawek szczepionek. To więcej niż w okresie od stycznia do czerwca.
Ogółem od startu Narodowego Programu Szczepień zniszczono 161 tys. dawek preparatów na covid-19. Liczba ta już teraz może być większa, bo nie ma jeszcze danych za poprzedni tydzień.
– Problem utylizowania dawek szczepionek będzie narastał. Mamy około 40 tys. zamrożonych dawek i sądząc po zainteresowaniu, nie wykorzystamy ich przed upływem sześciomiesięcznego terminu ważności. Na szczepienie zgłasza się około 200 osób dziennie – powiedział Wirtualnej Polsce dr Edwin Kuźnik, przewodniczący szpitalnego zespołu ds. szczepień przeciwko COVID-19 w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu.
– Jeszcze w maju i czerwcu tworzone były listy rezerwowe pacjentów, którzy chcieli się szczepić, ale czekali na swoją kolej. Gdy otwieraliśmy 10-dawkową ampułkę, a przyszło tylko sześciu zaplanowanych pacjentów, można było zadzwonić do kolejnych chętnych. Łatwo było zarządzać szczepieniami, aby nic się nie zmarnowało – wspomina dr Kuźnik.
Czytaj także: