Fot. Bartlomiej Barczyk / Agencja Gazeta

Jacek Karnowski, tłumacząc się, że "woli oberwać teraz, niż później mieć wyrzuty sumienia, że udawał, iż wszystko jest OK", odpowiedzialnością za wczorajszą katastrofę obarcza rząd z premierem na czele. - Z łatwością można szukać winnych. Takie jednoznaczne wskazywanie odpowiedzialności może i jest fajne publicystycznie, ale problem jest o wiele głębszy niż nazwanie po imieniu poszczególnych winnych - odpowiada Janusz Piechociński.

REKLAMA
"Państwo zawodzi bo ludzie giną tam, gdzie mają prawo czuć się bezpiecznie, i potrzebna nam poważna rozmowa o jego stanie. Bez partyjnej bijatyki, ale twarda i konkretna. Tym bardziej, że liczba katastrof rośnie. A jak ostrzegał ostatnio Czesław Bielecki, architekt, inżynierów zastąpili w III RP piarowcy i to jest niebezpieczne. Także poseł PiS Jerzy Polaczek podnosił kilka miesięcy temu temat dramatycznie złego stanu infrastruktury kolejowej." - pisze Jacek Karnowski.
Brak ponadpartyjnego porozumienia
Poseł Janusz Piechociński w rozmowie z nami mówi, że problem jest, ale nie jest on tak oczywisty - Z łatwością można szukać winnych. Takie jednoznaczne wskazywanie odpowiedzialności może i jest fajne publicystycznie, ale problem jest o wiele głębszy niż nazwanie po imieniu poszczególnych winnych - stwierdza polityk PSL.
Problemu według niego nie da się sprowadzić do wymienienia kilku nazwisk - Pamiętać trzeba o tym, że wielki program drogowy rozpoczął się na długo przed wejściem Polski do Unii Europejskiej. Wprowadzenie jego założeń wymagało natomiast politycznego konsensusu, bo realizacja takich projektów wymaga więcej czasu niż czteroletnia kadencja rządu. Nikt się na takie porozumienie dotychczas jednak nie zdobył. Obok potrzeby dyskusji potrzeba też uzdrowienia instytucjonalnej niewydolności jakie panuje w Polsce - podkreśla.
Poseł zwraca jednak uwagę na zaniedbania urzędującego premiera i jego rządu - Mówiłem już w zeszłym roku, że zdjęcie aż 9 miliardów złotych z inwestycji infrastrukturalnych w celach oszczędnościowych odbije się w bardzo nieprzyjemny sposób. Ja jeden miałem odwagę pisać jaki te oszczędności będą miały wpływ na stan polskiej infrastruktury transportowej.
Błędu ludzkiego nie można wyeliminować
Doktor Bartłomiej Gorlewski z Katedry Transportu SGH tłumaczył dzisiaj w TVN 24, że nigdy nie można do końca wyeliminować błędu ludzkiego, dlatego takie wydarzenia jak wczorajsze trudne są do uniknięcia. Zauważył jednak, że w Polsce od wielu lat nie ma żadnej spójnej strategii rozwoju kolei - W Polsce od wielu lat nie wiemy sami do końca co chcemy osiągnąć - mówi.
Polacy chcą nowych torów bardziej niż autostrad
Warto zauważyć, że przejazd pociągiem między niektórymi dużymi miastami w Polsce trwa dzisiaj dłużej niż przed II wojną światową. Transport kolejowy ulega stałej degradacji. Wejście Polski do Unii Europejskiej nic w tej kwestii dotychczas nie zmieniło. Już w 2011 roku raport z badań PBS DGA informował o palącej potrzebie inwestycji w infrastrukturę kolejową w Polsce. Według niego 75% Polaków za priorytetowe uznawało wtedy inwestycje w ten sektor, nawet kosztem budowy autostrad, których nie uważają za aż tak istotne.
Oprócz wzrostu prawdopodobieństwa nieszczęśliwych wypadków, takich jak to wczorajsze, niedostatnie inwestycje odbijają się negatywnie na kondycji gospodarczej państwa. Z tego względu między innymi w Polsce transport znacznej części ładunków przeniósł się na drogi.
Dwie dekady postępującej degradacji
Fatalny stan infrastruktury kolejowej wynika z trwających dwie dekady zaniedbań inwestycyjnych. Dotyczy to przede wszystkim tragicznego stanu torowisk. Powoli jednak ulega on zmianie, głównie dzięki finansowaniu z Unii Europejskiej. W roku 2011 wartość rynku budowy dróg kolejowych wynosiła w Polsce 3,1 mld zł co jest historycznym rekordem. Oczekuje się, że wynik ten zostanie w 2012 i 2013 roku poprawiony.
W realizacji lub w przygotowaniu do realizacji są modernizacje wszystkich najważniejszych linii kolejowych w kraju. Na lata 2010-2013 nakłady na infrastrukturę kolejową mają wynieść ponad 25 miliardów złotych.