
Jarosław Kaczyński nie odpuści wolnym mediom, bo nie może - tylko one stoją mu na drodze do pełnej władzy nad Polską. A ponieważ Amerykanie też nie odpuszczają, przynajmniej na razie, to oznacza tylko jedno, że przed nami ostatnia wielka bitwa o polską demokrację. Czy do pierwszej krwi czy na śmierć i życie, to się jeszcze okaże, ale sprawa jest poważna i dla szefa PiS z pewnością absolutnie priorytetowa.
REKLAMA
Pierwsza odsłona tej bitwy odbyła się 11 sierpnia w sejmie i pokazała, że Kaczyński się nie cofnie, chyba, że się go do tego zmusi.
W ogóle sądzę, że PiS jest na takim etapie swoich rządów (niektórzy nazywają go etapem utrwalania władzy), że nie może pozwolić sobie na okazanie najmniejszej słabości. Ale też nie chce - przywykł do potakiwaczy, uważa się za politycznego geniusza, przyzwyczaił do tego, że cała państwowa machina chodzi na jedno jego słowo i skinienie i każdy sprzeciw wprawia go we wściekłość.
Kaczyński nie uznaje demokratycznych mechanizmów, co najlepiej widać właśnie w czasie sejmowych głosowań, gdy kamery pokazują jego twarz: niekontrolowane spazmy wściekłości, gdy coś przebiega nie po jego myśli, a czasem nawet w trakcie jakiegoś wyjątkowo inteligentnego i celnego przemówienia posła opozycji. I dążenie za wszelką cenę do tego, żeby jego było na wierzchu, bez względu na konsekwencje: nawet jeśli szkodzi to partii i jemu samemu (bo Polską się nie przejmuje).
Głosowanie nad Lex anty - TVN nie było oczywiście głosowaniem tylko nad losami stacji TVN i wszystkich wolnych mediów w Polsce (bo przecież nie ma wątpliwości, że po TVN przyjdzie pora na inne niezależne od rządu media). To było głosowanie nad polską demokracją - dlatego wczoraj wszystkie gazety i portale oprócz związanych z PiS, wydrukowały pełną listę posłów, którzy podnieśli rękę za przyjęciem tej ustawy.
Kaczyński musi zniszczyć wolne media
Oczywiście to nie jest koniec demokracji odcinający ją nożem. Najlepszy z ustrojów będzie dogorywał powoli - ustawa trafi teraz do senatu, który może ją trochę przetrzymać, później wróci do Sejmu, gdzie od nowa rozpocznie się proces przekonywania, przekupywania lub/i zastraszania przez PiS posłów, których głosy są języczkiem u wagi. A po drodze mogą wydarzyć się różne rzeczy, ale koniec końców jedno jest niepodważalne i nie podlega interpretacjom: Kaczyński musi zniszczyć wolne media, bo już tylko one stoją na przeszkodzie do uzyskania przez niego władzy absolutnej.Szef PiS już ją prawie ma, ale to „prawie czyni” jednak wielką różnicę. Bez całkowitej kontroli nad informacjami, jakie trafiają do opinii publicznej, Kaczyński nie wygra przyszłym wyborów, lub - gdyby taki był jego plan - nie zdoła ich sfałszować.
A jeśli kogoś szokują podejrzenia o potencjalne fałszowanie wyborów, to przypominam, że można je powziąć na podstawie dotychczasowego postępowania prezesa PiS. Przedwczoraj cała Polska widziała na własne oczy, że jeśli PiS-owi nie pasuje wynik demokratycznego głosowania, to po prostu zarządza reasumpcję i powtarza je do skutku. Przykro mi, ale widząc takie bezprawie, straciłam bezpowrotnie zaufanie do władz.
Bez wolnych mediów nie ma wolnych wyborów. Bez stacji TVN nie zobaczycie już w telewizji posłów opozycji, nie dowiecie się o przekrętach, nadużyciach, bezmyślności, głupocie i chciwości polityków. No i przede wszystkim - nie będziecie na tyle dobrze poinformowani, żeby z pełną świadomością tego, co robicie, mądrze i zgodnie z Waszym rzeczywistym interesem zagłosować w wyborach.
Bez wolnych mediów nie będzie także wolnej debaty publicznej, bez której w państwie nie toczy się żadne życie społeczne ani intelektualne, najważniejsze problemy ludzi nie są publicznie dyskutowane i nie szuka się wspólnie najlepszych dla wszystkich rozwiązań - władza po prostu rozkazuje - mówi jak ma być i już.
Gdyby Kaczyński uległ presji Amerykanów, może się okazać, że przegrywa i jego ogromny wysiłek, „praca” ostatnich sześciu lat idzie na marne, a on sam i jego ludzie kończą nie tylko w niesławie, ale i w więzieniu. A do tego przecież nie może dopuścić. Dlatego sądzę, że nie ulegnie i będzie nalegał na zniszczenie TVN do ostatniej chwili - a kto wygra tę wielką próbę sił - zobaczymy.
Czytaj także: