
– Czy naprawdę wszystko musimy sprowadzać do polityki? – dziwiła się prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska zapytana o swoje spotkania z Jarosławem Kaczyńskim. – Może te zarzuty biorą się stąd, że nasi krytycy nie wyobrażają sobie, że można siedzieć do późnej nocy i dyskutować o problemach metafizycznych, o byciu bytu, który dokonuje się w nicościowaniu nicości – zastanawiała się. W rozmowie z Interią opowiedziała o swoich relacjach z prezesem PiS-u i odniosła się do oskarżeń dotyczących upolitycznienia Trybunału.
REKLAMA
Od kilku lat ze strony obywateli, opozycji, rządów innych państw i UE pojawia się mnóstwo oskarżeń dotyczących funkcjonowania polskiego Trybunału Konstytucyjnego. Większość ekspertów uważa, że jego działania, sposób wybierania sędziów-dublerów, składów orzekających TK i przewodniczącego podważają zasadę praworządności.
– Zostałam wybrana zgodnie z prawem. Ta wojna ze mną trwa od lat. Tylko, że to spektakl kompromitujący nie mnie, a moich adwersarzy – utrzymywała Julia Przyłębska w wywiadzie z Interią. Przekonywała, że sędziów TK również wybrano "zgodnie z obowiązującym prawem”, a sam Trybunał "nie jest upolityczniony”.
– Zamiast rzetelnego, prawniczego dyskursu mamy od lat nagonkę, która nakręca falę hejtu i nienawiści. Walczę z tym fałszywym obrazem Trybunału, pokazuję błędy, jakie popełniali ci, którzy dziś z taką łatwością nas oskarżają, ale nie posunę się tak daleko, by kogoś obrażać, pomawiać, sięgać do spraw rodzinnych – zapewniała.
Prezes Trybunału Konstytucyjnego "pod ostrzałem”
Łatkę „kucharki”, która do niej przylgnęła, skomentowała następująco: – To wystawia jak najgorsze świadectwo opozycji i części mediów wspierających opozycję. Pokazuje brak argumentów, nienawiść, ale i bezsilność w ataku. Z jednej strony publikuje się zdjęcia uroczych rodzin polityków opozycji, opowiada o modnych żonach, a mnie na dworcu podczas prywatnej podróży niemalże wpycha pod pociąg.Chodziło tu o sytuację, w której ekipa telewizyjna TVN miała przeszkadzać jej i jej wnuczce w wejściu do pociągu. Stwierdziła jednak, że nie podjęła żadnych kroków prawnych w tej sprawie, bo „obawiałaby się o wynik postępowania”.
Czytaj także: Kaczyński ma nowy plan ws. projektu anty–TVN. "Wniosek do Trybunału jest już przygotowany"
Julia Przyłębska mówiła, że z powodu "wrogiej atmosfery” i "skrajnych emocji” wokół TK musi korzystać z ochrony. – Obawiam się dalszego hejtu. Czuję się osaczona – przyznała.
Przewodnicząca TK odniosła się też do pytań o spotkania z Jarosławem Kaczyńskim: – Czy naprawdę wszystko musimy sprowadzać do polityki i towarzyszącego jej sporu? Jeśli uważamy, że należy się kierować opisaną przez Monteskiusza niezawisłością sędziowską, to nie ma znaczenia, z kim się kto spotyka na obiedzie – mówiła.
– Może te zarzuty biorą się stąd, że nasi krytycy nie wyobrażają sobie, że można siedzieć do późnej nocy i dyskutować o problemach metafizycznych, o byciu bytu, który dokonuje się w nicościowaniu nicości. Tu akurat Heidegger. O tym czy jesteśmy rozmową, czy nie. Że można czytać jeszcze nieopublikowaną, najnowszą powieść przyjaciela i dyskutować o życiu, o ostatnim obejrzanym filmie czy wspólnie słuchać muzyki, a o innych mówić z szacunkiem – zakończyła.
