Ogórek poczuła się prawie zaatakowana przed siedzibą TVP.
Ogórek poczuła się prawie zaatakowana przed siedzibą TVP. Fot. Cezary Aszkielowicz / Agencja Gazeta

Magdalena Ogórek twierdzi, że prawie została zaatakowana przed siedzibą TVP. – W moją stronę szedł mężczyzna z jakimś niedobrym zamiarem, to było widać po wyrazie jego twarzy, miał uniesione ręce. Na szczęście wyskoczył Jarek Jakimowicz – powiedziała Ogórek portalowi wPolityce.

REKLAMA
W sobotnim programie "W kontrze" Magdalena Ogórek opowiedziała o nieprzyjemnym zdarzeniu, które miało mieć miejsce dzień wcześniej przed studiem TVP. – Pan, który bardzo dziwnie się przyglądał, podniósł ręce, ruszył na nas i gdyby nie to, ze Jarosław wychynął bardzo mocno do przodu, to pan by się nie wycofał – relacjonowała.
W wywiadzie dla portalu wPolityce.pl prezenterka zapytana, czy w ostatnim czasie miała podobne sytuacje, odparła: – Staram się nie mieć, bo jak widzę, że ktoś przygląda mi się w taki sposób, to po prostu przechodzę na drugą stronę ulicy.
Ogórek nawiązała do fali krytyki, która słynęła na Pawła Kukiza po jego zachowaniu podczas środowych obrad Sejmu. Gwiazda TVP zaapelowała, by nie nakręcać hejtu.
– Apeluję do wszystkich, nie nakręcajmy hejtu. To, co się teraz dzieje wobec Pawła Kukiza naprawdę uruchamia tego typu zachowania. To jest bardzo niebezpieczne – podsumowała.

Rzekomy atak na Ogórek po zamordowaniu Adamowicza

Przypomnijmy, że w 2019 roku Ogórek ogłosiła, że została zaatakowana przed budynkiem TVP Info. Pokojowo protestowali przed nim ludzie sprzeciwiający się kampanii nienawiści TVP wobec zamordowanego prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Mimo to Ogórek przedstawiła się jako ofiara przemocy.
"Auto oplute, porysowane, obklejone całkowicie naklejkami, wyzwiska, rzucanie się pod koła. Szarpanina i przemoc. Tak wyglądał mój wyjazd z TVP" – pisała wówczas na Twitterze celebrytka. Potem jednak pracownica TVP wycofała się z tych słów.
Sprawa trafiła do sądu, który uniewinnił Elżbietę Podleśną, opozycjonistkę uliczną, która wraz z kilkoma innymi osobami zorganizowała protest po zamachu na Pawła Adamowicza i blokowała wyjazd pracownicy TVP.
Czytaj także:
– [My] jej nie dotknęliśmy, nie opluliśmy i nie zniszczyliśmy jej samochodu, co Ogórek przyznała na sali sądowej. Nasz protest, choć pełen gniewu, był pokojowy. Tymczasem tak zwani demokratyczni dziennikarze woleli uwierzyć w tweeta propagandystki TVP, niż zapoznać się z faktami. To była dla mnie cenna lekcja – mówiła naTemat.pl Podleśna.
Czytaj także:

Posłuchaj "naTemat codziennie". Skrót dnia w mniej niż 5 minut