
Poniedziałkowa konferencja Joana Laporty nie pozostawiła wątpliwości. Prezydent FC Barcelona przedstawił w jak opłakanym stanie jest budżet klubu. Duma Katalonii ma ponad miliard euro długu, a rachunki za wynagrodzenia piłkarzy stanowią 103 proc. wszystkich dochodów. Sytuacja jest dramatyczna.
REKLAMA
FC Barcelona w ostatnich kilkunastu dniach miała wyjątkowo złą prasę. Wszystko za sprawą sytuacji z Lionelem Messim. Argentyńczyk po dwóch dekadach rozstał się z klubem. Jak jednak zaznaczał, chciał zostać, ale nie pozwoliła na to trudna sytuacja finansowa Barcy.
Prezydent klubu Joan Laporta podczas poniedziałkowej konferencji przedstawił sytuację finansową Barcelony. Ta po rządach wcześniejszego szefa, Josepa Marii Bartomeu, jest fatalna.
Takie jest przynajmniej stanowisko obecnej "głowy" katalońskiego klubu. Przykładowo, pensje dla zawodników stanowią 103 proc. wszystkich dochodów Barcelony. Inne kluby mają to procentowo zbilansowane na poziomie ok. 30 proc.
Straty z pandemii jakie poniosła Duma Katalonii to prawie 100 mln euro. Do tego łączny dług o wartości 1,35 miliarda. Również liczony w euro. I nie poprawiają tego przychody na poziomie 451 mln.
Oskarżenia Laporty są jednoznaczne, jak przyznał, winni zostaną pociągnięci do odpowiedzialności. Należy się zatem spodziewać tarć z grupą Bartomeu. Ważne jednak, żeby FC Barcelona czym prędzej osiągnęła stabilizację finansową.
Inaczej wkrótce transfery takie jak w przypadku Messiego staną się smutną codziennością.
– Praca, zaangażowanie i duch walki. To klucz do sukcesu. A dzięki jedności Barcy, wyjdziemy z tego i stworzymy nową historię. Niech żyje Barcelona – zakończył Laporta.
Czytaj także: