
Przejęcie władzy przez talibów budzi wielkie przerażenie Afganek. Nad kobietami wisi widmo życia opartego na skrajnie patriarchalnym systemie. Tymczasem Kayah wyznała, że wśród nich jest jej koleżanka, Sonita Alizada – afgańska raperka i aktywistka na rzecz praw kobiet. Polska wokalistka zaapelowała o pomoc.
REKLAMA
Od kilku dni cały świat patrzy z przerażeniem na to co dzieje się w Afganistanie. Talibowie przejęli największe afgańskie miasta, w tym Kabul, czyli stolicę państwa. Ludzie w popłochu próbują opuścić kraj w obawie przed terrorem fundamentalistów religijnych.
Na łaskę islamskich bojowników zdane są obecnie wszystkie osoby w Afganistanie. W najgorszej sytuacji są afgańskie kobiety, w które szczególnie mogą uderzyć rządy oparte na radykalizmie religijnym. Może to być dla nich powrót do najgorszych czasów z historii.
Wiele znanych twarzy postanowiło zabrać głos w sprawie trudnego położenia Afgańczyków i Afganek po wkroczeniu talibów do Kabulu.
Na Instagramie Kayah pojawił się ostatnio post, w którym przybliżyła ona historię swojej afgańskiej koleżanki, a jednocześnie aktywistki na rzecz praw kobiet - Sonity Alizady.
"Poznałyśmy się, kiedy przejęta dokumentem o jej tragicznym losie i zwycięskiej walce o godność kobiety afgańskiej, nawiązałam z nią kontakt. Od dłuższego czasu myślimy o wspólnym utworze i jestem pewna, że to kiedyś nastąpi" – zaczęła Kayah.
Artystka podkreśliła, że potrzebna jest w tym momencie solidarność do wspólnego niesienia pomocy potrzebującym mieszkańcom Afganistanu. "Dziś razem z nią i innymi wrażliwymi ludźmi, przeżywamy dramat Afganek i ich rodzin, w tym bardzo trudnym momencie" – dodała.
"Dzielcie się proszę w komentarzach pod postem linkami, artykułami, które mówią o tym, jak można pomóc. Wiem, że mam na swoim profilu samych ludzi, którym zależy i którzy nie pozostają obojętni" – zaznaczyła.
Sonita Alizada o sytuacji w Afganistanie. "Łamie mi się serce, kiedy widzę, jak świat milczy"
Sonita Alizada aktywnie prowadzi media społecznościowe i informuje swoich obserwatorów o tym, co dzieje się w jej kraju. 25-letnia raperka jest bezpieczna, choć z żalem mówi o marginalnym zaangażowaniu reszty świata w pomoc Afgańczykom."Drodzy przyjaciele, którzy pytacie mnie, jak się czuję lub jak pomóc. Czuję się dobrze i bezpiecznie, ale łamie mi się serce, kiedy widzę, jak świat milczy" – napisała w jednym z postów na Instagramie.
"Bądź głosem mojego ludu. Tak, możesz pomóc! Oznacz prezydenta Joe Bidena, panią wiceprezydent Kamalę Harris, organizację ONZ i poproś ich o to, aby nie zostawiali afgańskich kobiet samych. Dodaj hashtag #sanctionpakistan" – poprosiła.
"Wspieraj Afgańczyków. Proszę podziel się swoim wsparciem z moimi rodakami, którzy zostali przesiedleni. Pomóż im zaspokoić ich podstawowe potrzeby - takie jak jedzenie" – dodała w kolejnej publikacji.
Aktywistka nie ustaje w swoich apelach o pomoc. Zwróciła się także o wsparcie do artystów. "Moi przyjaciele artyści, jeśli chcecie przekazać swoje dzieło, napiszcie do mnie na adres Raptivist.sonita@gmail.com. Mamy kilku malarzy, którzy namalowali parę obrazów, które sprzedamy na aukcji internetowej, a pieniądze zostaną przekazane potrzebującym" – czytamy we wpisie Alizady.
