
Prokuratura bada sprawę tajemniczej śmierci obywatela Ukrainy, który 30 lipca trafił do izby wytrzeźwień we Wrocławiu. We krwi miał ponad 1,5 promila alkoholu i zachowywał się agresywnie. Policjanci musieli go obezwładnić. Po ich interwencji mężczyzna zaczął tracić oddech i sinieć, po czym zmarł.
REKLAMA
Śmierć na izbie wytrzewień
Do tragicznego zdarzenia doszło w piątek, 30 lipca. Do mężczyzny śpiącego w autobusie miejskim została wezwana policja. Po wylegitymowaniu go okazało się, że mężczyzna to obywatel Ukrainy. Zabrano go na izbę wytrzeźwień, bo mundurowi wyczuli od niego alkohol.Na izbie początkowo wszystko przebiegało rutynowo. W organizmie mężczyzny stwierdzono 1,5 promila alkoholu. Sytuacja zmieniła się po zdjęciu mu kajdanków. Ukrainiec zaatakował policjantów, którzy na pomoc musieli wezwać drugi patrol.
– Policjanci przywieźli nietrzeźwego mężczyznę, który spał w autobusie. Już tam, zaraz po zatrzymaniu, zaczął zachowywać się agresywnie – powiedziała "Gazecie Wyborczej" osoba znająca szczegóły zdarzenia. – Wpadł w furię. Jeden z opiekunów dostał cios pięścią, drugiego mocno ugryzł w palec – dodała.
W końcu policjantom udało się go zapiąć w pasy. Po chwili zaczął sinieć, tracić oddech. Mężczyzna zmarł. Przyczynę jego śmierci ma wykazać sekcja zwłok oraz badania toksykologiczne.
Śledztwo w sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Świdnicy, do której cały czas spływają akta.
Do podobnego, tragicznego zdarzenia doszło w środę na komisariacie w Radoszycach, o czym pisaliśmy w środę w naTemat.pl. 58-letni mężczyzna miał stawić się na przesłuchanie po tym, jak dzień wcześniej został zatrzymany podczas prowadzenia samochodu pod wpływem – we krwi miał 2 promile alkoholu.
Po przybyciu na komendę stracił przytomność i mimo szybkiej reanimacji, zmarł. W sprawie śmierci 58-latka wykonywane są czynności procesowe, które nadzoruje prokuratura.
