
W czwartek piłkarska Polska obudziła się w realiach nowego szefa PZPN, Cezarego Kuleszy. Najważniejsze pytanie dotyczy roli selekcjonera reprezentacji. Paulo Sousa to wybór Zbigniewa Bońka, a Kulesza podobno bliżej ma do Stanisława Czerczesowa. Jak się okazuje, tylko "podobno"...
REKLAMA
Cezary Kulesza został wybrany na nowego szefa Polskiego Związku Piłki Nożnej w środowe południe. Pokonanie kontrkandydata Marka Koźmińskiego, prawej ręki odchodzącego ze stanowiska Zbigniewa Bońka, wywołało pytania o stanowisko szkoleniowca pierwszej reprezentacji mężczyzn.
W mediach pojawiały się bowiem plotki, że Kulesza może mieć zdecydowanie bliżej do Stanisława Czerczesowa niż obecnie pracującego, Paulo Sousy.
– Człowiek, który opowiada czy wypisuje takie bzdury zapewne chciał pewnie zabłysnąć, że „coś wie”, że jest dobrze poinformowany. Nie jest, bo to totalna głupota. Dodatkowo wprowadza ferment, ponieważ selekcjoner może pomyśleć, że za jego plecami toczy się nieczysta gra – przyznał Kulesza w rozmowie z Piotrem Wołosikiem z "Przeglądu Sportowego".
Wygląda zatem na to, że wbrew wcześniejszym podejrzeniom, Portugalczyk może liczyć na realizację kontraktowych zobowiązań. Warto dodać, że w przypadku awansu na mundial w 2022 roku, umowa z Sousą zostanie automatycznie przedłużona.
– Paulo Sousa ma dziś komfort spokojnej pracy. Gwarantuję to. Niech szykuje reprezentację na trzy niesłychanie ważne spotkania eliminacji do mistrzostw świata – dodał nowy prezes PZPN.
Polska zagra wkrótce trzy mecze eliminacyjne do mundialu w Katarze (2022). Biało-Czerwoni drugiego września zmierzą się w Warszawie z Albanią. Trzy dni później (5 września) mecz wyjazdowy z San Marino. A na koniec ponownie na PGE Narodowym (8 września) mecz z wicemistrzami Europy, Anglikami.
źródło: Przegląd Sportowy
Czytaj także: