
Nie żyje 39-letni anestezjolog ze Specjalistycznego Szpitala im. dr Alfreda Sokołowskiego w Wałbrzychu. Mężczyzna zmarł we własnym domu. Jak ujawniono, lekarz pracował nawet 100 godzin w tygodniu.
REKLAMA
O śmierci 39-letniego anestezjologa informuje dziennik.walbrzych.pl. Lekarz zmarł 22 sierpnia w nocy. Nie udało się go uratować mimo kilkudziesięciominutowej reanimacji.
– Sytuacja jest dramatyczna – deficyty kadrowe są ogromne, samych anestezjologów w tym momencie potrzeba co najwyżej pięciu – powiedział jeden z lekarzy ze Specjalistycznego Szpitala im. dr Alfreda Sokołowskiego w Wałbrzychu.
Według dziennika 39-letni anestezjolog mógł pracować nawet po 100 godzin tygodniowo. Takie kilkusetgodzinne tygodnie pracy to podobno nie nowość w wałbrzyskim szpitalu. Powodem są braki kadrowe, z jakimi boryka się placówka.
– Anestezjolog potrzebny jest niemal na każdym oddziale – podkreślił rozmówca dziennika.
Prokuratura Rejonowa w Wałbrzychu prowadzi śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci. Śledczy będą badać wszystkie okoliczności związane ze zgonem, w tym także kwestię pełnienia dyżurów, choć nie jest to główny wątek sprawy.
Czytaj także:Prokuratura Rejonowa w Wałbrzychu prowadzi śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci. Śledczy będą badać wszystkie okoliczności związane ze zgonem, w tym także kwestię pełnienia dyżurów, choć nie jest to główny wątek sprawy.