
W zeszły piątek zmarł noworodek, u którego pośmiertny wynik testu na COVID-19 był pozytywny – poinformował we wtorek dziennik "Le Figaro". To już kolejny taki przypadek, liczba hospitalizowanych niemowląt we Francji wzrasta.
REKLAMA
Regionalna Agencja Zdrowia poinformowała, że wkrótce po narodzinach zmarł noworodek, u którego badania po śmierci potwierdziły zakażenie koronawirusem. Nosicielką SARS-CoV-2 okazała się także matka dziecka.
Prawdopodobnie jest to siódme dziecko poniżej 10. roku życia, które zmarło we Francji w wyniku COVID-19. Tak wynika z danych statystycznych od początku pandemii. Jednak w ocenie specjalistki, na którą powołuje się gazeta, w przypadku noworodka "trudno mieć pewność, że tak właśnie jest".
– Jeśli dziecko umrze, a miało pozytywny wynik testu na COVID-19 i nie miało stwierdzonych chorób współistniejących, możemy powiedzieć, że przyczyną śmierci był wirus. Ale jeśli dziecko ma współistniejące choroby, nie można być pewnym w stu procentach, aczkolwiek wirus może być wówczas jednym z powodów, akceleratorem –wyjaśniała Brigitte Virey, przewodnicząca Krajowego Związku Pediatrów Francuskich.
We Francji kontynentalnej miasto Nicea odnotowało od początku sierpnia wzrost liczby hospitalizacji dzieci poniżej 10. roku życia. W połowie sierpnia miejski szpital pediatryczny przyjął 10 niemowląt poniżej trzeciego miesiąca życia.
Z kolei na Martynice lekarze stoją w obliczu bezprecedensowej fali epidemii, ponieważ obecnie hospitalizowanych jest 10 dzieci, w tym jedno na oddziale intensywnej terapii.
21 sierpnia przewodniczący Rady Wykonawczej Martyniki Serge Letchimy poprosił premiera Jeana Castexa o pilne wsparcie szpitala w obliczu "pojawiających się nowych przypadków infekcji COVID-19 u niemowląt i młodych matek".
