
Jarosław Gowin udzielił obszernego wywiadu "Gazecie Wyborczej", w którym podsumował swoją rolę w rządzie Zjednoczonej Prawicy, podsumował swoje osiągnięcia, ale także dokonał krytycznej analizy błędów tej władzy. Ujawnił również kulisy niektórych decyzji, na przykład związanych z wyborami kopertowymi i kandydatem PiS na prezydenta.
REKLAMA
– Dla obozu PiS stałem się osobą trędowatą – powiedział "Gazecie Wyborczej" lider Porozumienia i były wicepremier Jarosław Gowin. Od czasu dymisji polityk nie rozmawiał ani z Jarosławem Kaczyńskim, ani z Mateuszem Morawieckim. Podkreślił jednak, że obaj są świadomi, że jest dla nich zagrożeniem.
– Wiedzą dobrze, że jeśli odbiorę im nawet 2–3 proc., to utrata władzy przez PiS będzie praktycznie przesądzona – stwierdził Gowin. W wywiadzie ujawnił także kilka zakulisowych smaczków, jak na przykład to, co działo się podczas głosowania nad ustawą o Sądzie Najwyższym, kiedy to "głosował, ale się nie cieszył".
– Wiedziałem, że to szkodliwa ustawa. W porozumieniu z prezydentem przygotowaliśmy wtedy poprawki, które naprawiały tę ustawę, zanim została uchwalona. Od ich przyjęcia prezydent uzależniał swoje poparcie. Kaczyński poczuł się ustawiony pod ścianą i zgodził się na te propozycje. Ale podczas pamiętnego posiedzenia komisji sprawiedliwości doszło do takiego zamieszania, że przegłosowano nie te poprawki, co trzeba – opowiedział Gowin.
Czytaj także: – Zorientowałem się dopiero tuż przed głosowaniami, podszedłem do Kaczyńskiego i powiedziałem: "Jarek, oszukałeś mnie". Spojrzał zdumiony: "O co ci chodzi?". Był zdezorientowany, sytuacja wymknęła się spod kontroli. Skontaktowałem się z prezydentem, zapowiedział weto. Wiedząc, że weto będzie, nie mając już możliwości kontaktu z moimi posłami, zdecydowałem się zagłosować za tą ustawą. Miałem pewność, że ona nie wejdzie w życie – stwierdził lider Porozumienia.
Jarosław Gowin ujawnił także, że Jarosław Kaczyński rozważał w pewnym momencie zmianę kandydata PiS na prezydenta, a Gowin został poproszony o zebranie 100 tys. podpisów pod kandydaturą Dudy tak na wszelki wypadek. Nie chciał jednak powiedzieć, kto go o to prosił. Kandydatem PiS na prezydenta mógł być Mateusz Morawiecki – zdradził Gowin.
Były wicepremier dokonał też podsumowania rządów PiS. – Przy wszystkich, w dużej mierze uzasadnionych zastrzeżeniach do tego, co działo się w wymiarze sprawiedliwości, w bilansie pierwszej kadencji przeważają pozytywy. Zjawiska naprawdę groźne, jak ryzyko wypaczenia wyborów prezydenckich, szalony pomysł zawetowania budżetu unijnego czy skrajnie szkodliwy kurs na izolacjonizm, to kwestia ostatnich kilkunastu miesięcy. Dlatego powiedziałem "dość" – stwierdził Jarosław Gowin.
Przypomnijmy, że na wniosek Mateusza Morawieckiego Jarosław Gowin został przez Andrzeja Dudę odwołany z funkcji wicepremiera oraz ministra rozwoju, pracy i technologii. Powodem dymisji był rozdźwięk dotyczący forsowanej przez PiS ustawy lex anty-TVN.
Czytaj także: