
"Katarzyna Glinka wzięła skromny ślub w Grecji" – takie wieści zalały media plotkarskie w weekend, a pod adresem pary popłynęły gratulacje. Wszystko okazało się jednak tylko żartem.
REKLAMA
Wszystko zaczęło się (ale i skończyło) od wpisu Jarosława Bienieckiego, który od 2018 roku jest partnerem Katarzyny Glinki. Para zaręczyła się w marcu 2019 roku, a od roku oboje są rodzicami Leo.
Obecnie aktorka z rodziną przebywa na Santorini. I to właśnie tam miało dojść do kameralnego ślubu. "Wiem, wiem... Miała być impreza, stado gości, jazz-band i dużo dobrego jedzenia, ale zdecydowaliśmy się na skromniejszą wersję i bez świadków" – napisał na Instagramie Bieniecki, a do wpisu dołączył fotografie, na których widać Glinkę w białej sukience.
Pod zdjęciami, również u Kasi Glinki, zaczęły pojawiać się gratulacje, a gdy już media zdążyły ogłosić radosną nowinę, mężczyzna edytował post. "Przepraszam wszystkich przyjaciół, którzy dali się nabrać. Nie mogłem sobie darować po tych fotkach Kasi w białej sukience. Życzenia zabieramy i tak" – wytłumaczył żart Bieniecki.
Może cię zainteresować także: "Przychodzą kompletnie z d**y". Glinka podzieliła się frustracją z powodu remontu
W osobnym poście napisał: "Zdaje się, że trochę za dobrze wszedł żarcik, a pudelki i plotki tego świata w weekend nie zwalniają tempa. Dziękujemy za gratulacje… Ale to był tylko wakacyjny dowcip z Kasi białej sukienki. Życzenia i serdeczności przyjmujemy z wdzięcznością".