Adam Buksa zdobył cztery gole w dwóch wrześniowych meczach reprezentacji Polski w walce o mundial 2022.
Adam Buksa zdobył cztery gole w dwóch wrześniowych meczach reprezentacji Polski w walce o mundial 2022. Fot. ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER

Adam Buksa to prawdziwe odkrycie wrześniowych meczów eliminacyjnych do piłkarskich mistrzostw świata. Debiutant w reprezentacji Polski zameldował się z czterema golami w dwóch meczach, będąc skuteczniejszym nawet od Roberta Lewandowskiego. Kim jest 25-letni as w talii kart Paulo Sousy?

REKLAMA
Adam Buksa zaliczył świetne wejście do reprezentacji Polski. Można było mieć obawy, czy trener Paulo Sousa odnajdzie partnera do ataku przy Robercie Lewandowskim. Kontuzje wykluczyły ładny kawałek czasu temu zarówno Krzysztofa Piątka, jak i Arkadiusza Milika.
Jakby tego było mało, mogący grać za plecami "Lewego" Piotr Zieliński również odpadł z walki o skład, nabawiając się kontuzji na starcie sezonu włoskiej Serie A.
Pomysłem na duet z Lewandowskim był Karol Świderski. Występujący w greckim PAOK-u piłkarz w kilku spotkaniach zaprezentował się z dobrej strony w reprezentacji.
Był obecny na murawie m.in. podczas Euro 2020. Ten jednak najwyraźniej nie do końca przekonał portugalskiego szkoleniowca.

Kręte polskie drogi

Buksa urodził się w Krakowie, ale na szerokie wody wypłynął w... Gdańsku. Wychowanek Hutnika Kraków w grupach juniorskich zaliczył też krakowską Wisłę i Garbarnię, a nawet... włoską Novarę Calcio.
Na ekstraklasowych boiskach zadebiutował jednak w barwach Lechii Gdańsk. Imponująco nie było, po dwóch latach przenosiny do Zagłębia Lubin, następnie wypożyczenie do Pogoni Szczecin. Mający 25 lat napastnik dopiero w tym ostatnim klubie pokazał, że jeśli dostanie zaufanie od trenera, odpłaci się skuteczną grą.
Choć nie ma co kryć, głośniej było o... bracie Adama, Aleksandrze. Który z marszu został najmłodszym strzelcem gola w historii PKO Ekstraklasy, w XXI wieku.
Właściwie do wrześniowych meczów reprezentacji Polski, to młodszy z Buksów był na świeczniku. Nie dość, że odszedł z Wisły Kraków po burzliwej przepychance z zarządzającymi klubem, to dostał szansę debiutu w... Serie A, grając dla Genoi. Olek Buksa ma dopiero 18-lat, więc oby dalej robił takie postępy.

Snajper z Ameryki

Po dobrym okresie w Szczecinie Adam w grudniu 2019 roku zdecydował się na przenosiny do USA. Wybór padł na New England Revolution z Major League Soccer.
– Adam Buksa przychodził do NE Revolution jako gwiazda. Pierwszy raz w historii klubu zatrudniono maksymalną liczbę graczy ze statusem Designated Player, więc ciążyła na nim spora presja – mówi Katarzyna Przepiórka, wieloletni ekspert m.in. od amerykańskiego futbolu.
Polak nie miał łatwego początku w USA. Długo szukał skuteczności, stracił też miejsce w wyjściowym składzie. Ale dalej mocno wierzył w Polaka trener Bruce Arena – szkoleniowiec, którego polski kibic może kojarzyć m.in. z pracą w reprezentacji USA na mundialu w 2002, kiedy Amerykanie byli grupowym rywalem Biało-Czerwonych.
Polski napastnik jednak w końcu przekonał do siebie ekspertów w USA. Obecny sezon ma świetny, zdobył już dziesięć goli w rozgrywkach MLS.
– Buksa to klasyczny lis pola karnego i finisher. Takie zadania ma w Revs i dokładnie tak gra. Nie schodzi na skrzydła, na dobre zagościł w polu karnym. Rzadko sam kreuje sytuacje, gra tyłem do bramki, skupia uwagę obrońców, sporo walczy bez piłki, ze słabszym rywalem może cofnąć się do środka pola i posłać dobrą piłkę, ale zdarza się to stosunkowo rzadko.

Nastawiony na sukces

Dziesięć goli w sezonie klubowym, cztery w reprezentacyjnym. Do tego pozycja lidera zarówno w konferencji, jak i w walce o mistrzostwo USA.
– Warto jednak zwrócić na jego profesjonalne podejście do wszystkiego, co robi w swoim życiu. Przychodząc do MLS od razu porozumiewał się płynnie w języku angielskim, obserwował ligę od dłuższego czasu i znał jej realia. Poza boiskiem również rozwija się na wielu płaszczyznach – przyznaje Przepiórka.
Choć było pod górkę, zarówno w Polsce, jak i w pierwszym sezonie MLS, obecnie straszy z braci Buksów potrafi odpowiedzieć niedowiarkom. Dodatkowo przekonując do siebie selekcjonera reprezentacji Polski.
Musi jeszcze tylko przekonać... włoskich dziennikarzy, którzy mylą Adama z Olkiem. I to z całkiem znanej redakcji w Italii.
– Śmiem twierdzić, że ta determinacja i profesjonalizm pozwoliły mu na wskoczenie na wyższy poziom w MLS, co na początku jego przygody wydawało się w pewnym momencie mocno wątpliwe. Nawet w meczu z San Marino pokazał to profesjonalne podejście. Nie zlekceważył rywala, grał do samego końca, co zaowocowało jego pierwszym hat-trickiem w karierze – kwituje ekspert MLS.
Adam Buksa z debiutanta w kadrze Polski wyrósł na jednego z pewniaków na środowy mecz z Anglikami. Biorąc pod uwagę jego skuteczną grę głową, może okazać się niezbędny w pojedynku z angielskimi ekspertami w tej dziedzinie. A instynkt snajpera, kto wie, może i w trzecim kolejnym meczu, nie zawiedzie Polaka.
Choć wyzwanie zapowiada zdecydowanie się najtrudniejsze z dotychczasowych. Wicemistrz Europy to zupełnie inna półka od Albańczyków czy... sympatycznych zawodników San Marino.
Czytaj także:

Posłuchaj "naTemat codziennie". Skrót dnia w mniej niż 5 minut