Obrońcami mistrzostwa świata z 2018 roku są Francuzi. W finale rosyjskiego mundialu pokonali Chorwatów.
Obrońcami mistrzostwa świata z 2018 roku są Francuzi. W finale rosyjskiego mundialu pokonali Chorwatów. Fot. imago/ULMER Pressebildagentur/EAST NEWS

Zarówno FIFA jak i UEFA słyną ze swoich zaskakujących, często mało sportowych pomysłów. Kolejną reformą międzynarodowych rozgrywek ma być zwiększenie częstotliwości rozgrywania mistrzostw świata. Rzeczywistości z mundialem co dwa lata jednoznacznie sprzeciwili się kibice.

REKLAMA
O rzekomej reformie mistrzostw świata zrobiło się głośno w ostatnich dniach za sprawą francuskich mediów. Kontrowersyjny głos w sprawie zabrał Arsene Wenger, legendarny trener Arsenalu, obecnie dyrektor ds. rozwoju FIFA.
Zdaniem Francuza rozgrywanie mundialu co dwa lata spowoduje, że w Europie właściwe rok w rok będzie można emocjonować się ważnym, reprezentacyjnym turniejem. Mundial będzie bowiem zamieniać się z Euro.
Nie trzeba być jednak detektywem, żeby pojąć kalkulacje FIFA. Nie o sport i większą ofertę widzów sprawa się rozbija, a tradycyjnie, o pieniądze.
W takiej sytuacji zaskakująca jest reakcja ze strony UEFA. Szef Europejskiej Unii Piłkarskiej Aleksander Ceferin opowiedział się... przeciwko nowe reformie. Jak stwierdził, to mogłoby zniszczyć "klejnot futbolu", jakim jest mundial.
Stanowczy sprzeciw zgłosiły również dwa angielskie kluby, Manchester City i Leeds United. Dodatkowo pojawiło się stanowisko ze strony około 50. organizacji zrzeszających fanów ze wszystkich sześciu federacji kontynentalnych.
Wszyscy wyżej wymienieni są przeciwni reformie FIFA. Pytanie jednak, czy pomysł przekształcenia kalendarza piłkarskiego, nie jest już nieformalnie zatwierdzony? Z pewnością wkrótce przyjdzie się o tym przekonać.
Czytaj także:

Posłuchaj "naTemat codziennie". Skrót dnia w mniej niż 5 minut