
Zazwyczaj po wyścigu kolarskim pierwszą rzeczą, o której myślą sportowcy, jest regeneracja. Po Vuelta a Espana inny kierunek obrał Luis Angel Mate. Hiszpan po klasyku w ojczyźnie zdecydował się na powrót do domu... na dwóch kółkach. W sześć dni pokonać trasę tysiąca kilometrów.
REKLAMA
Trzeba przyznać, że to dosyć oryginalny sposób na zakończenie bardzo wymagającego dla sportowego organizmu wyzwania.
Vuelta a Espana jest uważana za jeden z najtrudniejszych kolarskich wyścigów na świecie. Hiszpański klasyk jest stawiany wśród takich legend jak włoskie Giro d’Italia czy francuski Tour de France.
Kolarz Luis Angel Mate ma 37 lat i występuje w zespole Euskaltel-Euskadi. Najlepsze miejsce, które zdobył podczas Vuelty to dziewiętnaste w 2014 roku.
Jak sam przyznał, w kolarstwie odnajduje jednak dużo więcej niż tylko wynik sportowy.
Z tego też względu Hiszpan, który wielokrotnie był wyróżniany nagrodami dla najaktywniejszych zawodników w wyścigach, wpadł na oryginalny pomysł.
Dokładając sobie jednak po dawce 3500 km kolejny tysiąc do przejechania, wykazał się sporą odwagą. Choć i przekonaniem, że da radę dotrzeć do swojego domu. Mate mieszka na południowym wybrzeżu Hiszpanii, więc wyruszając z Santiago de Compostella, ma do pokonania praktycznie... cały kraj.
Inspiracją dla hiszpańskiego kolarza był szlak pielgrzymkowy "Camino", na który napotkał właśnie na mecie Vulety. Mate nazwał zresztą swoją trasę do domu... Vuelta de la Vuelta.
– Kolarstwo to dla mnie coś więcej niż sport czy praca. Chciałem być w harmonii z samym sobą i otoczeniem. To cenna podróż, którą muszę odbyć. Przerwać ten stan w który wpadasz po trzech tygodniach wyścigów – napisał Hiszpan.
Postępy jego podróży można śledzić na jego Instagramie. Do domu Mate chce dotrzeć w najbliższą sobotę.
Jak przyznał Hiszpan, wówczas pozostanie tylko... dobry obiad i kąpiel w morzu.
Czytaj także: