
Nowe nagranie dotyczące śmierci 34-letniego Bartka podważa wersję policji w tej sprawie. Z materiału wynika, że mężczyzna już nie żył, kiedy zabrano go do karetki. Mamy komentarz pełnomocnika rodziny zmarłego.
REKLAMA
– My ten materiał znaliśmy od początku, on jest w aktach sprawy. Nie mogliśmy o nim mówić, bo jest objęty tajemnicą śledztwa. Wiedzieliśmy, co jest na tych nagraniach, dlatego nasze stanowisko jest radykalne – mówi naTemat Wojciech Kasprzyk, jeden z pełnomocników rodziny zmarłego Bartka Sokołowskiego.
Nasz rozmówca nie ma wątpliwości, że policjanci, którzy podejmowali interwencję, powinni być już dawno zawieszeni. – Te nagrania pokazują, jak wyglądał przebieg tej sytuacji. Nieżyjącego Bartka zabrano do karetki – dodaje.
Kasprzyk podkreśla, że wersja policji w ogóle "nie trzyma się kupy". – Pan Mariusz Ciarka notorycznie obraża mnie w wywiadach, ale chyba jednak nie on tutaj ma rację – zauważa.
Pełnomocnik potwierdza nam, że odbędzie się kolejna sekcja zwłok 34-latka, tym razem za granicą. – Ona może się odbyć dzisiaj albo jutro. Damy dokumenty do tłumacza przysięgłego i będziemy publikować wyniki – zapowiada.
Pełnomocnik potwierdza nam, że odbędzie się kolejna sekcja zwłok 34-latka, tym razem za granicą. – Ona może się odbyć dzisiaj albo jutro. Damy dokumenty do tłumacza przysięgłego i będziemy publikować wyniki – zapowiada.
Nowe nagranie z interwencji policji w Lubinie
Przypomnijmy, że chodzi o najnowsze materiały opublikowane przez Onet 13 września. To nagrania rozmów prowadzonych z karetki pogotowia, która została wezwana w trakcie policyjnej interwencji w Lubinie. Z materiału wynika, że Bartek Sokołowski już nie żył, kiedy zabrano go do karetki.Najnowsze nagrania przeczą temu, o czym od tygodni przekonuje policja. Śledczy bronią się, że kiedy funkcjonariusze przekazywali Bartka załodze karetki, u mężczyzny wyczuwalny był oddech i tętno. Śledztwo w tej sprawie prowadzi prokuratura w Łodzi.
Warto zaznaczyć, że pierwsze nagranie wideo z interwencji, wzbudziło mnóstwo kontrowersji. Jak można było zobaczyć, policjanci ściskali zatrzymanego za kark, aż ten przestał się ruszać. Potem funkcjonariusze poklepywali go po twarzy, jednak mężczyzna już nie reagował.
Czytaj także: