Czesi sprawili w Ostrawie gigantyczną sensację, ograli Francję w walce o ćwierćfinał ME
Czesi sprawili w Ostrawie gigantyczną sensację, ograli Francję w walce o ćwierćfinał ME Fot. CEV

Niebywała sensacja w finałach mistrzostw Europy. Reprezentacja Francji, urzędujący mistrz olimpijski, przegrała w Ostrawie z Czechami 0:3 (22:25, 19:25, 32:34) po niebywałej walce i nie awansowała do ćwierćfinału turnieju. Gospodarze sprawili wielką sensację, a Les Bleus nie byli sobą, zagrali bardzo słabo i nie mieli szans ze zdeterminowanymi rywalami.

REKLAMA
Reprezentacja Francji wygrała w fazie grupowej mistrzostw Europy komplet pięciu meczów i przystępowała jako wielki faworyt do rywalizacji w 1/8 finału czempionatu, na który Les Bleus pojechali niemal prosto z igrzysk w Tokio. Ekipę mistrzów olimpijskich przejął Bernardo Rezende, wymienił tylko dwóch zawodników w składzie i sięgnął po kilku młodych.
Francuzi na wielkim entuzjazmie ruszyli do walki w turnieju, w którym są faworytem do podium. Czesi z kolei z grupy awansowali po ciężkiej walce i dzięki dwóch wygranym spotkaniom, raczej za faworyta uchodzić nie mogli. Ale w poniedziałek nawiązali do najlepszych lat czechosłowackiej siatkówki, zaskakując Francuzów i od początku meczu imponując grą. Zdominowali na siatce mistrzów olimpijskich, trafiali w ataku, straszyli zagrywką i blokiem.
Francuzi przechodzili głęboki kryzys formy, nie radzili sobie w żadnym elemencie, nawet Jean Patry i Earvin N'Gapeth zawodzili na skrzydłach. Ciężko było uwierzyć w to, że czeska kadra tak łatwo radzi sobie z gigantem, ale też wszyscy zastanawiali się, czy i kiedy giganta spotka kryzys formy. Po powrocie z Tokio i niemal bez przygotowań ciężko było zagrać tak długi turniej jak ME bez żadnej wpadki. Odczuli to Polacy oraz Włosi, ale przede wszystkim Rosjanie i właśnie Francuzi.

Czesi mieli w składzie Jana Hadravę oraz Lukasa Vasinę, którzy imponowali w ataku i prowadzili zespół do triumfów w dwóch pierwszych partiach. Gospodarze kontrolowali grę od początku do końca obu setów, prowadzili niemal przez cały czas, zadawali ciosy i wygrywając do 22 oraz 19 sprawili wielką niespodziankę. A sensacja była już tylko o krok, bo do awansu brakowało im jednej wygranej partii.
Trzeciego seta Les Bleus rozpoczęli również dość słabo (4:7), ale zabrali się do walki i zdołali wyrównać stan seta (13:13, 17:17), a w samej końcówce nawet wyjść na niewielkie prowadzenie (23:22). W kolejnej akcji zagrał świetnie blok faworytów, zrobiło się 24:22 i wydawało się, że Francja wraca do gry. Nic z tych rzeczy. Jenia Grebennikov fatalnie przyjął serwis, Nicolas Le Goff nadział się na blok Czechów, którzy zyskali piłkę meczową (25:24).
Bardzo długo bronili się Francuzi, ale oddali swoimi błędami wygraną reprezentacji Czech. W kluczowym momencie atak za atakiem kończył Lukas Vasina, a Francuzów trzymał orzy życiu Jean Patry. W pewnym momencie Trevor Clevenot posłał piłkę w aut, gospodarze wyskoczyli w powietrze z radości (31:19), ale... rywale wzięli "challenge" i okazało się, że Lubos Bartunek dotknął siatki. Obie ekipy wróciły więc do walki, Czesi szli po swoje.

I wreszcie Adam Zajicek zablokował Earvina N'Gapetha, Bernardo Rezende nie mógł uwierzyć w to, co się dzieje. Czesi wygrali seta 34:32 i cały mecz w trzech odsłonach. Gigantyczna sensacja stała się faktem, Les Bleus zawiedli i nie potrafili wrócić do gry, a ich trener rozpoczął pracę od klęski w ME.
W ćwierćfinale mistrzostw Europy sensacyjnych Czechów czeka teraz starcie o półfinał ze Słowenią, czyli urzędującym wicemistrzem Starego Kontynentu, który ograł w 1/8 finału Chorwację (3:1). Pojedynek zostanie rozegrany w środę (15 września) w Ostrawie, początek o godzinie 19:00.
Francja - Czechy 0:3 (22:25, 19:25, 32:34)
Sędziowali: Kenneth Aro (Finlandia), Igor Povraznik (Słowacja)
Widzów: 3896
Czytaj także:

Posłuchaj "naTemat codziennie". Skrót dnia w mniej niż 5 minut