Polka po 11 latach wygrała sprawę przed Trybunałem w Strasburgu.
Polka po 11 latach wygrała sprawę przed Trybunałem w Strasburgu. Fot. LEON STANKIEWICZ/REPORTER

W 2007 roku sąd rodzinny postanowił odebrać prawa rodzicielskie nieheteronormatywnej matce, która na co dzień żyła w związku z kobietą. Nie przestała ona jednak walczyć i po 11 latach Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu orzekł, że doszło w tej sytuacji do dyskryminacji. Polka otrzyma teraz zadośćuczynienie w wysokości 10 tys. euro.

REKLAMA
Cofnijmy się do roku 2005, kiedy to kobieta po rozwodzie z mężem zdecydowała się na związek z inną kobietą. Sąd wówczas przyznał jej wykonywanie władzy rodzicielskiej nad czwórką dzieci.
Dwa lata później sąd jednak wycofał się z wcześniejszego orzeczenia i to ojciec miał prawo do opieki nad wszystkimi dziećmi. Mężczyzna złożył wniosek, że postawa rodzicielska matki jest nie do końca prawidłowa z powodu "jej osobistych problemów i związku z inną kobietą".
Sąd w tej sprawie bazował na opinii Rodzinnego Ośrodka Diagnostyczno-Konsultacyjnego, w której zostało napisane, że matka może w dalszym ciągu sprawować opiekę nad małoletnimi, jeśli "wyłączy swoją partnerkę z obecności w życiu rodzinnym". Kobieta nie chciała rozstawać się ze swoją partnerką i uważała, że jest dyskryminowana ze strony instytucji.
W 2008 roku po uprawomocnieniu się wyroku, trójka dzieci musiała wyprowadzić się od matki i zamieszkać w domu ojca. Czwarte dziecko - najmłodszy syn zostało z matką, pomimo nakazu wydanego przez sąd. Chłopczyk wielokrotnie bowiem wcześniej deklarował, że woli mieszkać z matką.
Sąd Rejonowy postanowił wydać postanowienie o przymusowym odebraniu matce najmłodszego potomka. Kobieta postanowiła złożyć skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, w której postawiła m.in. zarzut złamania przez nasz kraj art. 14 w związku z art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.
Finalnie oczekiwanie na rozpoznanie skargi przez Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu trwało 11 lat. W czwartek 16 września kobieta mogła triumfować. Trybunał ocenił, że w jej sprawie doszło do dyskryminacji i zasądził zapłatę 10 tysięcy euro tytułem zadośćuczynienia za doznane krzywdy.
– To dla nas wielka radość. Czekaliśmy na to 11 lat, a skarga była dość szczególna, ponieważ dotyczyła opieki nad dzieckiem. Tym bardziej tak trudno było czekać na rozstrzygnięcie ETPC – podkreśliła mecenas Karolina Kędziora z Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego, cytowana przez TOK FM.
Aktualnie wszystkie dzieci kobiety są już dorosłe. Najmłodszy syn mieszka z matką i wszyscy między sobą dobrze się dogadują.
– Nie wyobrażałam sobie, że przez to, że człowiek chce być sobą, może się rozpętać takie piekło. Nie wyobrażałam sobie, że ktoś uzna, że nie mogę być dobrą matką tylko dlatego, że kocham kobietę. Nikt nigdy nie odbierze mi bycia mamą. Żadnym wyrokiem, żadną decyzją – zaznaczyła kobieta po wyroku w rozmowie z TOK FM.
Czytaj także:

Posłuchaj "naTemat codziennie". Skrót dnia w mniej niż 5 minut