Podnoszenie ciężarów jest niestety kojarzone z aferami dopingowymi. Ale czegoś takiego jeszcze nie było...
Podnoszenie ciężarów jest niestety kojarzone z aferami dopingowymi. Ale czegoś takiego jeszcze nie było... Fot. VINCENZO PINTO/AFP/East News

Dożywotnia dyskwalifikacja. Tak brzmi wyrok dla mołdawskiego lekarza, który w skandaliczny sposób oszukiwał podczas kontroli antydopingowych. Dorin Balmus do badań antydopingowych wystawiał... sobowtórów sztangistów. Dzięki temu trójka z nich uniknęła zawieszenia.

REKLAMA
Niecodzienna sytuacja wydarzyła się przed sześcioma laty. W Huston odbywały się mistrzostwa świata, a komisja antydopingowa nakazała przebadanie trójki ciężarowców z Mołdawii. Iurie Bulat, Ghenadie Dudoglo i Artiom Pipa nie pojawili się jednak na badaniu.
Dorin Balmus przygotowany na taką ewentualność, wysłał na badanie... trzech sobowtórów. Choć pojawiły się pewne wątpliwości ze strony komisji, ostatecznie zrobiono testy, a trójka sportowców wzięła udział w MŚ.
Sprawa wyszła na jaw dopiero w 2020 roku. Niemiecka telewizja ARD wyemitowała film dotyczący dopingu w podnoszeniu ciężarów. To tam pojawiło się uzasadnione podejrzenie, że mogło dojść do zamiany osób, które miały poddać się testom.
Zdecydowano się na porównanie próbek DNA ciężarowców. To one ostatecznie ujawniły oszustwo. Mołdawski lekarz został ukarany dożywotnim zakazem działalności powiązanej z organizacjami sportowymi.
Co ciekawe, Światowa Agencja Antydopingowa (WADA), w opublikowanym raporcie stwierdziła jednoznacznie, że proceder związany z podstawianiem sobowtórów do badań antydopingowych jest coraz częstszy na świecie.
Poza mołdawskim przypadkiem stwierdzono aż osiemnaście podobnych sytuacji w federacjach zrzeszonych z centralą dbającą o "czystość" sportu.
Czytaj także:

Posłuchaj "naTemat codziennie". Skrót dnia w mniej niż 5 minut