Reprezentacja Polski zagra o medale mistrzostw Europy, w Katowicach będzie faworytem
Reprezentacja Polski zagra o medale mistrzostw Europy, w Katowicach będzie faworytem Fot. Piotr Hukalo/East News

W sobotę o godzinie 17:30 napisze się kolejny rozdział pięknej historii polskiej siatkówki. Biało-Czerwoni zagrają ze Słowenią o finał mistrzostw Europy i będą zdecydowanym faworytem, by w niedzielę bić się o złoto w katowickim Spodku. Tak samo jak podczas mistrzostw świata w 2014 roku. W drugim półfinale Serbowie stawią czoła Włochom (godzina 21:00).

REKLAMA

Polacy w półfinale ME siatkarzy. Kolejny raz Słowenia na drodze

Mistrzostwa Europy siatkarzy wkraczają w decydującą fazę, a to oznacza, że do końca zmagań pozostały raptem cztery spotkania. I że weekend zakończymy zapewne przed telewizorami, bo Biało-Czerwoni bić się będą o medale. A może lepiej napisać o medal, najchętniej ten ze złota. Mistrzowie świata są wielkim faworytem turnieju, do tego zagrają przed własną publicznością.
Muszą najpierw wygrać dwa mecze, a ten pierwszy ze Słowenią, która napsuła nam w ostatnich latach sporo krwi. Ekipa z Bałkanów eliminowała Biało-Czerwonych z trzech kolejnych turniejów finałowych ME (2015 w Sofii, 2017 w Krakowie oraz 2019 w Ljubljanie), teraz przyszedł czas na rewanż i awans naszej drużyny. Łatwo nie będzie, ale nikt nie spodziewał się innego meczu na tym poziomie.

Spodek znów odleci, Polacy chcą powtórzyć 2014 rok

W głowach naszych siatkarzy szybko udało się złe wspomnienia z Tokio zastąpić tymi z ostatnich dwóch tygodni, które przyniosły nam serię siedmiu kolejnych zwycięstw. Drużyna gra znakomicie, trener Vital Heynen sam jest zaskoczony jej świetną formą, a kolejni rywale odprawiani z kwitkiem. Wszyscy - kibice, siatkarze i nasz sztab - marzą o powtórce z 2014 roku, gdy Polacy wygrali w Katowicach MŚ.
Spodek odleciał wówczas po kapitalnych meczach z Niemcami (3:1) w półfinale i Brazylią (3:1) w finale. Tym razem też będzie wypełniony po brzegi, a to oznacza wsparcie 11 tysięcy gardeł, co robi ogromne wrażenie na rywalach. I zarazem stanowi symboliczne zwycięstwo siatkówki nad pandemią, która nie oszczędziła również siatkówki. Droga do złota łatwa nie będzie, ale nie jesteśmy faworytem przypadkiem.

Biało-Czerwoni grają naprawdę znakomicie, liderami drużyny są Wilfredo Leon i Bartosz Kurek, do tego Michał Kubiak złapał wreszcie wysoką formę, a nasza potęga w ofensywie, bloku oraz umiejętność dominowana na parkiecie budzą respekt u rywali. Ci nieśmiało zerkają w stronę pucharu i złotych medali, wiedzą jednak, że pokonać Polaków i ich kibiców będzie piekielnie trudno.

Koniec przygody Vitala Heynena z reprezentacją Polski?

Dwa ostatnie mecze polskiej kadry w tym roku mogą również być ostatnimi w przygodzie Vitala Heynena z naszą drużyną. Belg najpewniej nie dostanie propozycji przedłużenia umowy, choć chciałby pozostać i prowadzić dalej zespół. Nie wiadomo jednak, czy postawi na niego nowy prezes PZPS-u, bo klęska w Tokio i nieporozumienia wewnątrz zespołu nie stanowią dobrej rekomendacji dla trenera.

Jeśli jednak wywalczy złoty medal mistrzostw Europy, nowy prezes polskiej siatkówki może nie mieć wyjścia o postawić na Heynena w kolejnym cyklu olimpijskim. Ten pokazał, że potrafi przygotować zespół – choć forma przyszła dopiero na ME, a nie podczas igrzysk – i wciąż jest w stanie dobrze zarządzać naszą drużyną. Sukces będzie dla niego przepustką do dalszego budowania siły Biało-Czerwonych.
Półfinały mistrzostw Europy siatkarzy 2021:
  • Polska - Słowenia, godzina 17:30
  • Serbia - Włochy, godzina 21:00
  • Czytaj także: