Polacy w ostatnich trzech turniejach finałowych ME odpadali ze Słowenią. Jak będzie tym razem?
Polacy w ostatnich trzech turniejach finałowych ME odpadali ze Słowenią. Jak będzie tym razem? Fot. ANETA ZUREK / POLSKA PRESS/Polska Press/East News

Trzy ostatnie turnieje finałowe mistrzostw Europy polscy siatkarze kończyli po porażkach z tym samym rywalem. Słowenia, z którą w sobotę zagramy w Spodku o finał tegorocznego czempionatu, wyrzucała nasz zespół za burtę w 2015 i 2017 roku, a przed dwoma laty pozbawiła mistrzów świata szansy na finał ME. Pora na rewanż i zwycięstwo Biało-Czerwonych, prawda?

REKLAMA

Sensacja w ćwierćfinale i gorzki powrót z Sofii

Czarna passa polskiej kadry w finałach ME przeciw Słowenii jest wprost niebywała, dość wspomnieć, że taką serię porażek z jednym rywalem nasz zespół zanotował tylko przeciwko wielkiej reprezentacji ZSRR. Związek Radziecki bił nas w finałach ME w latach 1975-1983, sięgając pięć razy z rzędu po złoty medal. Biało-Czerwoni pięć razy musieli zadowolić się srebrem.
ZSRR już nie ma, dla od kilku lat dręczą nas Słoweńcy, którzy sensacyjnie dołączyli do europejskiej czołówki w 2015 roku. Obie drużyny zagrały ze sobą już w fazie grupowej tamtego turnieju, w bułgarskiej Warnie. Polacy ograli ekipę Andrei Gianiego 3:1 (25:21, 28:30, 28:26, 25:13), wygrali grupę i awansowali do ćwierćfinału. W nim los znów zetknął nas z ekipą z Bałkanów.

Walka o awans do najlepszej czwórki odbywała się w Sofii, nikt nie spodziewał się tego, co wydarzy się w Armeec Arenie w ciągu najbliższych kilku dni. Słowenia zupełnie zaskoczyła drużynę Stephane'a Antigi, zmęczoną i rozbitą po porażce w Pucharze Świata. Polacy prosto z Tokio ruszyli do rywalizacji o tytuł mistrzów Europy i zapłacili za to cenę właśnie w meczu ze Słowenią. Porażka 2:3 (17:25, 19:25, 25:23, 25:19, 14:16) oznaczała największą sensację turnieju. Nasi wrócili do domów pokonani, Słoweńcy przegrali dopiero w finale z Francją (0:3).

Klęska w Krakowie, którą zapamiętamy na lata

Dwa lata późnej ekipa z Bałkanów przyjechała do Polski na finały mistrzostw Europy już jako ograny zespół i zarazem solidna marka w siatkarskim świecie. Los zetknął Biało-Czerwonych – grających już pod wodzą Ferdinando De Giorgiego – ze Słowenią w walce o ćwierćfinał ME. Nasz zespół przegrał w grupie z Serbią (0:3) mecz otwarcia na PGE Narodowym, a to oznaczało dłuższą drogę do medalu.
W Tauron Arenie Kraków wydawało się, że Polacy wezmą rewanż na zadziornych rywalach i odpłacą im za porażkę sprzed dwóch lat. Nic z tych rzeczy. Porażka 0:3 (21:25, 21:25, 19:25) w kiepskim stylu oznaczała nie tylko klęskę w finałach ME, których byliśmy gospodarzem. Oznaczała też błyskawiczne pożegnanie selekcjonera, który został głównym winowajcą tamtej bolesnej porażki.

O jeden krok za mało, czyli porażka w Ljubljanie

Kolejny rozdział naszych potyczek ze Słoweńcami napisał Vital Heynen. Za kadencji Belga do kadry trafił wreszcie Wilfredo Leon, który debiutował w kadrze podczas turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk w Tokio. Polacy imprezę wygrali, bijąc w Gdańsku Słoweńców 3:1 (21:25, 25:23, 25:23, 25:21) i zamykając im drogę do awansu na IO. Co ciekawe, ograliśmy wówczas również Francuzów (3:0), którzy rewanż wzięli już w ćwierćfinale w Tokio (3:2), by później sięgnąć po złoty medal.

A wracając do Słowenii, obie ekipy spotkały się kilka tygodni po turnieju w Gdańsku, tym razem w półfinale ME. I przy pełnych trybunach w Arenie Stozice w Ljubljanie to Słowenia znów była lepsza. Polacy wygrali siedem kolejnych meczów w ME, by przegrać tamten półfinał 1:3 (23:25, 26:24, 22:25, 23:25) i zagrać o brązowy medal. Wygraliśmy go bijąc w Paryżu... Francję 3:0 (26:24, 25:22, 25:21). A Słowenia znów nie zdołała wygrać złota, lepsi w decydującej rozgrywce okazali się Serbowie (3:1).
W sobotę w Katowicach historia nie będzie mieć żadnego znaczenia, choć nasze najświeższe wspomnienie to wygrana ze Słoweńcami w Rimini w półfinale tegorocznej Ligi Narodów 3:0 (25:22, 25:21, 25:23). Do tego Biało-Czerwoni grają w turnieju znakomicie, będą mieli za sobą polskich kibiców i wsparcie, o jakim rywale mogą tylko śnić. Czekamy więc na przełamanie w pojedynkach ze Słowenią również ME. Porażka nie mieści się nam w głowach, ale jeśli byśmy takiej doznali, trzeba będzie chyba napisać o kolejnej klątwie reprezentacji Polski.
Półfinały mistrzostw Europy siatkarzy 2021:
  • Polska - Słowenia, godzina 17:30
  • Serbia - Włochy, godzina 21:00
  • Czytaj także: