
Klęska, wpadka i wpadka. Tak w skrócie wyglądają ostatnie popisy piłkarzy FC Barcelona. Cierpliwość stracił trener Ronald Koeman, który najpierw skrytykował swoich piłkarzy, a w czwartek eksplodował i wyleciał z boiska na trybuny. Klub nie chce współpracować z trenerem, ale nie ma wyjścia. Jego zwolnienie może okazać się kosztowne, a pieniądze to teraz temat numer jeden w gabinetach upadłego giganta.
REKLAMA
FC Barcelona zawodzi, nie wygrywa i na każdym polu ponosi kolejne porażki. Sportowe, organizacyjne, wizerunkowe. Do wyboru, do koloru. Tym razem obserwujemy problemy sportowe klubu, który latem wygnał ze swojej szatni większość gwiazd, a teraz płaci za to surową cenę. Porażka z Bayernem Monachium (0:3) w Lidze Mistrzów to był początek kłopotów.
Prawdę mówiąc Bawarczycy mogli ten mecz wygrać znacznie wyżej, ale zadowolili się na Camp Nou przekonującym triumfem. Barca zawiodła również w LaLiga, najpierw z trudem remisując z Granadą (1:1), a w czwartek z Cadiz (0:0). Mecz był pokazem niemocy drużyny, która kiedyś była postrachem rywali. "Ani tiki, ani taki" – ironizują media w Hiszpanii, a klub ma kolejny problem.
To trener Ronald Koeman, przed laty filar drużyny, który zdecydował się ponad rok temu zostawić reprezentację Holandii, by pracować w Barcelonie. Zostawił więc swoją ojczyznę, zaczął misję w klubie i nie mógł się spodziewać, gdzie się znajdzie w 2021 roku. Bez Lionela Messiego, bez wzmocnień, bez nadziei na lepsze jutro. Przynajmniej w obecnym sezonie.
W czwartek Holender reagował bardzo nerwowo, dostał czerwoną kartkę, bo ostro zwrócił się do sędziów. "Sędzia musi to gwizdać, jasna cholera on musi to gwizdać. Jesteście nienormalni" – krzyczał widząc dwie piłki na murawie. Po meczu tłumaczył już spokojnie swoją reakcję, ale wszyscy wiedzą, że stracił cierpliwość. I w klubie też mają go dość, wszak nie radzi sobie z kryzysem. I odważył się skrytykować piłkarzy, tłumacząc ich klasą remis z Granandą.
Cóż, powiedział sporo prawdy, choć w mało przyjemny sposób. Tak jak o postawie Messiego, którego nazwał w jednym z wywiadów "tyranem". Szefowie Barcy najchętniej by go zwolnili, ale nie stać ich na odszkodowanie i pensję dla nowego trenera. Roberto Martinez, Luis Enrique, Jorgi Cruyff a może Erik Ten Hag? To tylko marzenia Dumy Katalonii. W tym miejscu wypada zacytować Ronalda Koemana: "Bądźmy realistami".
Czytaj także: