Mężczyzna skoczył do Bałtyku z mola w Międzyzdrojach. Na pomoc ruszył m.in. burmistrz miasta.
Mężczyzna skoczył do Bałtyku z mola w Międzyzdrojach. Na pomoc ruszył m.in. burmistrz miasta. Fot. Screen/https://youtu.be/WPWRVTlItos/TworzymyDronem Kołobrzeg

– Spacerowałem po promenadzie, gdy usłyszałem, że na sygnale jadą służby i już wiedziałem, że coś niepokojącego dzieje się na plaży, pobiegłem – opowiadał burmistrz Międzyzdrojów lokalnym mediom. Mateusz Bobek ruszył na pomoc. Okazało się, że z molo skoczył 47-letni mężczyzna. Niestety zdarzenie miało tragiczny finał.

REKLAMA
Dramat rozegrał się w piątek wieczorem.
"Akurat mieliśmy przy molo małą uroczystość – spotkania artystyczne seniorów. To święto pełne uśmiechu i ludzi, którzy dają przykład jak się bawić, tańczyć i cieszyć życiem. Potem z rodziną udałem się na spacer. Zobaczyłem jadących strażaków z łodzią na przyczepie i już wiedziałem, że ktoś tonie w morzu. Taki kontrast do tego, co jeszcze przed chwilą się działo" – opowiadał portalowi szczecinskie24.pl burmistrz Międzyzdrojów Mateusz Bobek.
Powiedział, że zanim został burmistrzem był ratownikiem WOPR, więc szybko udał się na plażę. "Tam już pomocy udzielał jakiś mężczyzna, dołączyłem do niego i do czasu przyjazdu ratowników wspólnie wykonywaliśmy RKO" – powiedział. RKO to skrót oznaczający resuscytację krążeniowo-oddechową.
Tym mężczyzną był ratownik górniczy, który odpoczywał w Międzyzdrojach. "Wykonywałem uciski na klatkę piersiową, oddychanie usta – usta, po chwili pojawili się strażacy z butlą z tlenem i ratownicy medyczni" – relacjonował jeszcze burmistrz szczecińskiej "Wyborczej.

Jak doszło do tragedii w Międzyzdrojach

Mężczyzna, który skoczył z molo, miał 47 lat, był mieszkańcem Międzyzdrojów. Udało się go wyciągnąć z wody, do czasu przyjazdu służb był reanimowany przez osoby, które były w pobliżu. W sumie, jak podaje TVN24, akcja trwała 45 minut, ale nie udało się go uratować.
Policja posiada nagranie, na którym widać całe zdarzenie "Widać, jak mężczyzna w slipkach staje za barierką, woła do znajomych: "Na razie" i skacze do morza" – opisuje szczecińska "Wyborcza". "Po oddaniu skoku mężczyzna jeszcze przez moment utrzymywał się na powierzchni wody, potem przykryły go fale i zniknął pod wodą, koledzy stracili go z pola widzenia" – powiedziała gazecie Katarzyna Jasion, oficer prasowy komendy powiatowej policji w Kamieniu Pomorskim.
Policja wykluczyła próbę samobójczą i udział osób trzecich.
Czytaj także: