Mohamed Salah świętujący ze swoimi kolegami z drużyny po trafieniu na 2:1 w meczu z Manchesterem City.
Mohamed Salah świętujący ze swoimi kolegami z drużyny po trafieniu na 2:1 w meczu z Manchesterem City. Fot. Twitter/@JHenderson

Niedzielny mecz na szczycie Premier League zakończył się podziałem punktów. Liverpool zremisował 2:2 (0:0) z Manchesterem City. Ozdobą spotkania było fantastyczne trafienie Mohameda Salaha. Egipcjanin oszukał pół drużyny rywala, zanim zmieścił piłkę tuż przy słupku bramki City.

REKLAMA
W poprzednim sezonie mecze ogłaszane hitami Premier League przeważnie rozczarowywały. Dużo było taktycznych kruczków, a mało tego, co kibice lubią najbardziej - goli.
Inaczej wyglądał scenariusz niedzielnego meczu, gdzie Liverpool mierzył się u siebie z Manchesterem City. To było starcie trenerów, którzy preferują grę ofensywną, czyli Jurgena Kloppa oraz Pepa Guardioli. Spotkanie zakończyło się sprawiedliwym podziałem punktów.
Ozdobą remisu 2:2 (0:0) był gol na 2:1, którego zdobył Mohamed Salah. Egipcjanin wpadł ze skrzydła w pole karne, po drodze przekładając sobie piłkę z nogi do nogi, oszukując całą defensywę City.
Indywidualną akcję Salah zamknął strzałem z ostrego kąta, umieszczając piłkę tuż przy słupku bramki strzeżonej przez bramkarza Manchesteru, Edersona.
Niemiecki trener Liverpoolu po meczu nie szczędził pochwał dla trafienia swojego podopiecznego. Klopp zachwycał się golem, sugerując, że to jedna z najpiękniejszych bramek, jakie padła w ostatnich latach w lidze angielskiej.
- Liverpool nie zapomina o takich golach. Będzie się o nim mówić jeszcze długo. Ludzie będą wspominać to trafienie jeszcze co najmniej przez kolejne 50-60 lat - nie ukrywał zadowolenia niemiecki trener.
Czytaj także:

Posłuchaj "naTemat codziennie". Skrót dnia w mniej niż 5 minut