
Straż Graniczna poinformowała, że na terenach przygranicznych znaleziono atrapę bomby. Na to, że jest to ładunek wybuchowy, wskazywać miały wystające kable i zegarek z powtarzającym się alarmem dźwiękowym. – Kto na świecie buduje bomby, które wydają alarm, że za chwilę wybuchną? Widziałem wiele, rozbrajając bomby, ale czegoś takiego w życiu nie widziałem – powiedział Jerzy Dziewulski w rozmowie z naTemat.
Znaleziona przez funkcjonariuszy atrapa bomby, według Straży Granicznej, miała być prowokacją białoruskich służb. Na Twiterze opublikowano zdjęcia z miejsca zdarzenia.
"Kolejne prowokacje ze strony białoruskich służb. Dziś rano na granicy (Placówka SG w Nowym Dworze) znaleziono atrapę bomby. Wystające kable, zegarek z powtarzającym się alarmem dźwiękowym, miały wskazywać, że jest to ładunek wybuchowy. Tym razem na szczęście to tylko atrapa"
Dziewulski o bombie na granicy
O sprawę zapytaliśmy Jerzego Dziewulskiego, antyterrorystę i byłego doradcę prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego do spraw bezpieczeństwa.
Zdaniem eksperta sytuacja opisana przez Straż Graniczną jest zdumiewająca. Jerzy Dziewulski twierdzi, że rzekoma metoda podłożenia bomby jest bardzo wyszukana i mało prawdopodobna w takim miejscu.
– Dla mnie to jest wątpliwe i zdumiewające. Jak można pokazać golarkę i powiedzieć, że prawdopodobnie była to bomba? Na jakiej postawie tak sądzono? – pyta Dziewulski.
Ekspert zauważa, że gdy istnieje podejrzenie podłożenia bomby, to pirotechnicy muszą dokonać fizycznego lub elektronicznego prześwietlenia urządzenia.
– Twierdzenie, że była to atrapa bomby, jest absurdalne, może to była rzeczywiście golarka. Dla mnie to jest kompletna bzdura, jak można podać, że coś leży i to jest atrapą bomby?
Jerzy Dziewulski jest licencjonowanym pirotechnikiem, ma upoważnienie MON do pracy z materiałami wybuchowymi i sam nie jedną bombę rozbroił.
Jerzy Dziewulski
Wątpliwe przesłanki
Jerzy Dziewulski dziwi się, że urządzenie na granicy zostało uznane za atrapę bomby. Według Straży Granicznej jedynymi przesłankami były wystające kable i zegarek z powtarzającym się alarmem dźwiękowym.
– Kto na świecie buduje bomby, które wydają alarm, że za chwilę wybuchną? Widziałem wiele, rozbrajając bomby, ale czegoś takiego w życiu nie widziałam – mówi.
Dziewulski przyznaje, że na świecie rzeczywiście są konstruowane różnego rodzaju bomby np. w telefonach komórkowych, ale dotyczy to sytuacji, gdy planowany jest zamach na życie indywidualnej osoby. Wtedy takie metody się sprawdzają, ale nie jako pozostawione urządzenie na pasie granicznym.
– Zrobiono dym z tej sprawy. Atrapa to jest urządzenie, które imituje bombę. Imituje wtedy, kiedy można dokonać rozpoznania, że w urządzeniu znajdują się elementy, które mogą spowodować detonację – dodaje na koniec.
