
Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Maciejowi Szczęsnemu, który 5 października wsiadł za kierownicę po alkoholu. Postępowanie w sprawie byłego bramkarza piłkarskiej reprezentacji Polski trwało trzy dni.
REKLAMA
Ojciec Wojciecha Szczęsnego i były bramkarz kadry, został zatrzymany do kontroli drogowej 5 października nad ranem na al. Jerozolimskich w Warszawie. 56-letni sportowiec w wydychanym powietrzu miał 0,6 promila alkoholu. Policja zatrzymała jego prawo jazdy.
Maciej Szczęsny przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu oraz złożył wyjaśnienia. Sprawą zajęła się prokuratura, która skierowała akt oskarżenia do sądu.
Czytaj także:Szczęsny będzie odpowiadał z art. 178a p. 1 kodeksu karnego. Grozi mu grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do dwóch lat. Sprawę Szczęsnego rozpoznawać będzie Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy.
Tłumaczenie Szczęsnego
Były bramkarz nie kwestionował okoliczności, w których został zatrzymany.Wiozłem żonę do pracy. Żona jest stewardessą i zostałem zatrzymany do kontroli. Dosyć niespodziewanie żona została wezwana do pracy, bo miała tzw. stand-by telefoniczny. Mieszkamy bardzo daleko od lotniska. Mamy ponad 30 kilometrów.
Szczęsny podkreślił, że w poniedziałek wieczorem (4 października) zjadł kolację i "wypił dwa piwa".
– Położyłem się spać, a o godz. 3.05 zadzwonił telefon, wzywając moją żonę na 4.15 na Okęcie. Jak wsiadałem to zupełnie nie miałem poczucia, że jest coś "nie tak" - tłumaczył. Jest mi potwornie wstyd - skwitował były bramkarz.