
W czwartek 14 października kibicka, która spowodowała gigantyczną kraksę podczas tegorocznego Tour de France usłyszy wyrok. Grozi jej wysoka grzywna i nawet rok więzienia.
REKLAMA
Pechowy początek 108. Tour de France
31-letnia kibicka, która wywołała gigantyczną kraksę na trasie pierwszego etapu tegorocznej edycji Tour de France w czwartek stanie przed sądem. Przypomnijmy, że kobieta wyskoczyła przed kolarzy z kartonem z napisem "Allez Opi-Omi", co zmusiło kilku z nich do gwałtownego hamowania.Jadący na czele peletonu Niemiec Tony Martin uderzył w 31-latkę, a później wszystko działo się bardzo szybko. Kolejni kolarze wpadali na siebie, aż na szosie znalazło się kilkadziesiąt osób. Wszystko wyglądało makabrycznie.
Wskutek kraksy doszło do potężnego zamieszania. Jedni zawodnicy omijali zdarzenie szerokim łukiem, poszkodowani zbierali się z asfaltu i kto czuł się na siłach, wymieniał rower i ruszał w pościg za główną grupą. Wszystko działo się przez chwilę wręcz dramatycznie, najgorzej zaś skończyło się dla Jashy Suetterlina, Niemiec wycofał się z rywalizacji.
Peleton tymczasem zlikwidował ucieczkę i triumf zgarnął na ostatnich metrach mistrz świata Julian Alaphilippe.
31-letniej kibicce grozi rok więzienia
Jak podaje "Quest-France" kobietę oskarżono o "spowodowanie zagrożenia" oraz "nieumyślne spowodowanie obrażeń, skutkujących niezdolnością do pracy nieprzekraczającą trzech miesięcy". Grozi jej 15 tys. euro grzywny lub nawet rok więzienia.Nieoficjalnie mówi się, że 31-latka nie czuje się winna i chce się bronić faktem, że organizatorzy wyścigu słabo zabezpieczyli jego trasę. Proces kobiety odbędzie sie 14 października.
Czytaj także: