
W sieci krąży nagranie, na którym Przemek Kossakowski w swojej toalecie, będąc pod wpływem alkoholu, próbuje mówić coś do swoich obserwatorów. Teraz prowadzący "Down the Road" postanowił odnieść się do tej sytuacji. "Wizerunkowo to jest niestety dramat" – stwierdził.
REKLAMA
We wtorek do internetu trafił zapis live'a, który niedawno Kossakowski przeprowadził za pośrednictwem konta w mediach społecznościowych.
Internauci mogli zobaczyć jak mężczyzna stara się co jakiś czas budować krótkie zdania, które i tak brzmiały bardzo bełkotliwie. Dziennikarz TTV długo zbierał myśli i często uśmiechał się do ekranu.
Kossakowski o nagraniu z toalety
Tymczasem na swoim instagramowym profilu podróżnik opublikował oświadczenie w tej sprawie."Materiał na którym, znajdując się w nieortodoksyjnym miejscu, gadam dziwności do telefonu. Nagranie krąży po sieci ciesząc się solidną oglądalnością w związku z czym chciałbym zdyskontować jego sukces i wywołać lawinę komentarzy" – napisał Kossakowski.
"Rzecz miała miejsce w zeszłym tygodniu. Koledzy biznesmeni postanowili wyciągnąć mnie na miasto tłumacząc mi, że nie mogę siedzieć ciągle w domu, bo doszczętnie od tego zdziczeje" – zdradził.
Dalej Kossakowski opisuje, że tego wieczoru towarzysze zaproponowali spotkanie w zamkniętej sali na zapleczu jednej z restauracji tłumacząc, że jeżeli będą pić alkohol publicznie, ktoś może zrobić zdjęcie i wysłać do mediów.
"Zdaje się że podświadomie potraktowałem to jako rodzaj wyzwania, postanawiając dowieść, że jeżeli będę chciał się skompromitować, to żadne działania prewencyjne w rodzaju zamkniętych sali, mnie przed tym nie powstrzymają" – dodał żartobliwie.
"Wizerunkowo to jest niestety dramat. Znajomi, z których zdaniem się niezmiernie liczę, po obejrzeniu materiału stwierdzili, że wyglądam na nim jak Odurzony, Dobroduszny Miś. Mnie to bardzo boli, gdyż mam na swój temat zgoła inne wyobrażenie" – stwierdził.
"Gorąco zachęcam do nieoglądania na przyszłość podobnych głupot" – podsumował, podkreślając przy tym, że mimo wszystko, uznaje ten wieczór za udany, choć poprosił swoich kolegów, aby następnym razem zabrali mu telefon.
Czytaj także: