Zniknięcie Juliana Nagelsmanna nie było przypadkowe, okazało się, że złapał COVID-19
Zniknięcie Juliana Nagelsmanna nie było przypadkowe, okazało się, że złapał COVID-19 Fot. CHRISTOF STACHE/AFP/East News

Gdzie był trener Julian Nagelsmann podczas środowego meczu Ligi Mistrzów Benfica Lizbona - Bayern Monachium (4:0). Jak się okazało, szkoleniowiec miał pozytywny wynik testu na COVID-19 i nie mógł poprowadzić drużyny. Co gorsza, w czwartek nie wróci z nią do kraju, czeka go podróż specjalnym samolotem medycznym i przymusowa izolacja.

REKLAMA
Jeszcze dobę przed meczem media klubowe mistrzów Niemiec prezentowały uśmiechniętego Juliana Nagelsmanna, który chwacko ruszył na trening Bawarczyków przed starciem Ligi Mistrzów z Benficą Lizbona. I nagle okazało się, że 34-letni Julian Nagelsmann zniknął i na ławce musiał zastąpić go asystent Dino Toppmoeller.
Co się stało z Julianem Nagelsmannem? Przeżył w Lizbonie koszmar, który jeszcze się nie skończył. Jak przekazali Die Roten z powodu objawów infekcji grypowej pozostał w hotelu. W czwartek okazało się, że wykryto u niego zakażenie COVID-19, choć był zaszczepiony przeciw koronawirusowi. Niemiec miał jednak pozytywny wynik testu na koronawirusa

I tu zaczął się jego koszmar. W środowy wieczór Bayern pewnie ograł Orły 4:0 (0:0) po znakomitym meczu, w czwartek drużyna wraca do Niemiec, ale bez swojego opiekuna. Tego czeka powrót specjalnym samolotem pogotowia ratunkowego. A już w Monachium uda się na domową izolację.
Julian Nagelsmann wypadł Bawarczykom ze "składu" na tydzień, a może dwa. W najbliższym spotkaniu ligowym z TSG 1899 Hoffenheim drużynę mistrza Niemiec poprowadzi znów Dino Toppmoeller. A opiekun Bawarczyków musi poczekać na kolejne testy i negatywny wynik. Szybko zapomnieliśmy o tym, jak COVID-19 sparaliżował sport. Przykład Bayernu pokazuje, że to wcale nie tak odległa już przeszłość.
Czytaj także:

Posłuchaj "naTemat codziennie". Skrót dnia w mniej niż 5 minut