
W czwartkowy wieczór z mównicy sejmowej padło wiele skandalicznych słów. Porównanie homoseksualizmu do nazizmu, uznanie, że ruch LGBT to ruch totalitarny i stwierdzenie, że osoby homoseksualne mają skłonności pedofilskie – tak Krzysztof Kasprzak uzasadniał w Sejmie projekt ustawy forsowanej przez fundację Kai Godek. – To się nadaje na złożenie zarzutów prokuratorskich – komentowała w rozmowie z naTemat.pl posłanka KO Magdalena Filiks.
W czwartek 28 października w Sejmie odbyło się pierwsze czytanie obywatelskiego projektu homofobicznej ustawy "Stop LGBT", forsowanego przez fundację Kai Godek. Wieczorne posiedzenie wywołało wiele emocji i wzbudziło sporo kontrowersji, szczególnie za sprawą skandalicznego wystąpienia przedstawiciela Fundacji Życie i Rodzina, który uzasadniał założenia projektu.
Przypomnijmy, że projekt ustawy "Stop LGBT" dotyczy zmian w prawie o zgromadzeniach i ma na celu walkę z szerzeniem "propagandy homoseksualnej w przestrzeni publicznej". Krzysztof Kasprzak z Fundacji Życie i Rodzina przekonywał z mównicy sejmowej, że projekt powstał jako wyraz troski o polskie rodziny i dzieci oraz poszanowania dla polskiej konstytucji.
– Ruch LGBT dąży do obalenia naturalnego porządku i wprowadzenia terroru. Widzimy to na Zachodzie. Mamy tylko dwie płcie. Ruch LGBT jest ruchem totalitarnym, a jego propagowanie jest jak propagowanie komunizmu czy faszyzmu – wygłaszał Kasprzak.
Jak podkreślał, parady LGBT są "kluczowym elementem szerzenia homopropagandy" i bez nich ruch LGBT nie będzie w stanie osiągnąć swoich założeń oraz nie będzie w stanie "zamienić Polski w tęczowa dyktaturę".
Tego typu słowa i całą debatę na temat projektu wymownie podsumowała w Sejmie posłanka KO Magdalena Filiks. – Cytaty z Himmlera padały z tej mównicy, gdy przedstawialiście ten projekt. Te idee znalazły finał w komorach gazowych i piecach krematoryjnych i pytam, czym wy się od nich różnicie? – komentowała w czwartek wieczorem.
Co o słowach, które padły w Sejmie z ust Krzysztofach Kasprzaka uważa Magdalena Filiks już dzień po oburzającej debacie? – Nawet trudno jest to sobie przypominać. Ja po prostu byłam wstrząśnięta, ale pojawiło się we mnie chyba najgorsze, co może być, czyli poczucie bezsilności. Miałam poczucie, że takie słowa w Sejmie nigdy nie powinny paść, a musieliśmy tego słuchać. To się nadawało tak naprawdę na złożenie zarzutów prokuratorskich – komentowała w rozmowie z naTemat.pl posłanka KO.
Jak dodała, tego typu wystąpienia mogą tylko ośmielić środowiska homofobiczne w Polsce i poważnie zagrozić bezpieczeństwu osób LGBT.
Magdalena Filiks
w rozmowie z naTemat.pl
– To jest przecież wpływ na realne życie ludzi, na ich codzienność. Wychodzi ktoś na mównicę, mówi językiem nienawiści i wykluczenia i tak naprawdę daje zielone światło dla homofobów w Polsce, którzy czują, że ich działania są usankcjonowane przez polski parlament – komentowała Magdalena Filiks.
W opinii polityk nie ma innej reakcji na tego typu wystąpienia, jak składanie doniesień do prokuratury. – Choć nie jestem optymistką w tej kwestii, bo na stanowiskach ministra edukacji i prokuratora generalnego mamy obecnie homofobów – podkreśliła posłanka KO.
– Już teraz możemy natomiast pokazywać, że mimo tej całej obrzydliwości, która otacza osoby LGBT i która została pokazana wczoraj w Sejmie, są też inne głosy. Głosy wspierające, podkreślające, że tego typu wystąpienia nigdy nie powinny zaistnieć. Musimy dawać tym osobom jak największe poczucie bezpieczeństwa – podsumowała
Przypomnijmy, że posłowie będą głosować nad ustawą "Stop LGBT" w piątek 29 października 2021 między godziną 15:45 a 17:45.
